„TAM SKARB TWÓJ, GDZIE SERCE TWOJE”

Ileż to tekstów o Fryderyku Chopinie zaczęło się od tych słów widniejących nad miejscem, gdzie wmurowana jest urna z sercem kompozytora. Tysiące, dziesiątki tysięcy, może nawet setki tysięcy. Ale jak tu nie odnieść się do nich, gdy chce się pisać o Fryderyku i Warszawie. 

„Tam skarb Twój, gdzie serce Twoje”

Chciał, aby powróciło do tego miasta, które on uważał za miasto swoje rodzinne. Żelazowa Wola była dla niego tylko punktem na mapie, miejscem, w którym się urodził, ale myślał o nim raczej jako o posiadłości zaprzyjaźnionej rodziny Skarbków. Niewiele tu spędził czasu. Jedne, drugie wakacje. Sercem był zawsze w Warszawie. Tu spędził całe swoje dzieciństwo, całą swoją młodość. Tu poznał swoich najwierniejszych przyjaciół. Do tego miasta tęsknił przez całe życie. Również dlatego, że tu pozostała jego ukochana rodzina. Nędzne ciało, które się w proch zamieni, niech pozostanie w Paryżu, ale serce miało wrócić do najdroższego mu miejsca. Do Warszawy. 

Zmarł 17 października 1849 roku w swoim mieszkaniu na placu Vendôme. Towarzyszyli mu w ostatnich chwilach przyjaciele i Ludwika, starsza siostra, powierniczka jego sekretów. Jej obecność ukoiła nieco ból, że nie zobaczył matki, Izabelli… Dołączy za to za chwilę do ojca, do Emilki, która odeszła w wieku lat 14, do przedwcześnie zmarłego przyjaciela i „osobistego” lekarza Jasia Matuszyńskiego, jedynego, do którego miał zaufanie… 

Serce przywieźć miała Ludwika. Czy odbyło się to ukradkiem, w tajemnicy, jak chce tego rodzinna legenda? Ukryte pod suknią obszerną, jak nakazywała moda ówczesna i jak twierdził pół wieku później Antoni Jędrzejewicz, siostrzeniec kompozytora? Czy może jednak otwarcie? Miała wszak Ludwika trzy miesiące na załatwienie odpowiednich zezwoleń, zanim wyruszyła do Warszawy z paryskiego dworca kolei żelaznej. Otwarcie też pisała o ostatnim życzeniu kompozytora stołeczna prasa. Informacja ta musiała pochodzić od rodziny Fryderyka. A któż chwaliłby się dokonaną kontrabandą, ryzykując prawne konsekwencje. Kto też przy zdrowych zmysłach uprzedzałby władze o chęci popełnienia przestępstwa? Tymczasem już 9 listopada 1849 roku „Kurjer Warszawski” napisał na pierwszej stronie: „Najdroższą jednak ze wszystkich pamiątek po zmarłym Szopenie, otrzymała jego rodzina, albowiem w ostatnich chwilach życia swego, objawiając konającym już głosem ostatnią wolę, przekazał jej serce swoje. Drogi ten szczątek wkrótce już jak nam wiadomo, ma być do Warszawy sprowadzony”. Ta sama gazeta donosiła też 4 miesiące później, 17 marca 1850 roku, iż „Stosownie do życzenia ś. p. Szopena, jak o tem w swoim czasie donieśliśmy, serce jego z Paryża, gdzie dokonał życia, już przybyło na ziemię naszą”. To by zaś świadczyć mogło, że ktoś inny przywiózł serce i stało się to dwa miesiące po powrocie Ludwiki Jędrzejowiczowej do Warszawy. Kto to był i jaka była prawda o podróży Fryderykowego serca do ukochanego miasta, tego nie dowiemy się już chyba nigdy. 

Andrzej Papliński

17 października 2020 roku
Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa 
domena pubilczna
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 359889