Z ARCHIWUM KURJERA...

24 października 1938
wydanie wieczorne

Gotyk Warszawy 

Odsłonięcie murów obronnych Starego Miasta, staranne odnowienie kościoła akademickiego pod wezw. św. Anny (księży Bernardynów) oraz wystawa w Muzeum Narodowym, przedstawiająca Warszawę wczoraj, dziś i jutro — dokonane niemal w jednym czasie — zwróciły uwagę społeczeństwa na średniowiecze, nieśmiało dawniej dotykane, wspominane rzadko i mimochodem. 

Stwierdzona teraz z całą pewnością, bo naocznie, obecność gotyku w starej stolicy mazowieckiej. Objaw całkiem naturalny: gotyk opanował wszechwładnie od drugiej połowy XII stulecia kraje i miasta Europy, pozostającej pod wpływem kultury łacińskiej. Oczywiście, Polska, jak długa i szeroka, znajduje się w tym kręgu oddziaływania gotyku, jako placówka, wysunięta na wschód, Rzeczpospolita Polska idzie z tym gotykiem (do wieku XVI) aż na rubieże, jak szła zbrojnie dla obrony granic. 

Mazowsze, bliższe granicom zachodnim, tym bardziej przyjęło styl, patronujący sztuce kościelnej i świeckiej. Architektura była tu nie kamienna, lecz ceglana. 

Warszawa średniowieczna, Warszawa książąt mazowieckich – do wieku XV włącznie i późniejsza Jagiellonów — cała gotycka, posiada Zamek, rozbudowany przez Zygmunta Augusta; ma kaplicę, później kościół pod wezw. św. Jana, również gotycki. 

Inter muros znajdują się i kamienice mieszczańskie na prawie chełmińskim budowane (trzy okna frontu), wyróżniające się architekturą ostrołukową: odkrycie resztek gotyku kamienicy wójt. w Rynku po stronie baszty (kamienicy) książąt mazowieckich, gdzie gotyk odsłonięto wcześniej. 

Gotyk Warszawy był nieco surowy, do nagości prosty. Na budulec składała się wielka rozmiarami, świetnie wypalona, trwała, jak żelazo, cegła na fundamencie z olbrzymich brył kamiennych, z głazów granitowych z dodatkiem piaskowca i kamienia polnego. Cechą tej architektury były zwarte, potężne masy muru, obwiedzione gdzieniegdzie profilem, wypływającym z konieczności konstrukcyjnych. Rzadkie otwory, obwiedzione charakterystycznymi ozdobami o rysunku linearnym, geometrycznym. Mocne szkarpy, niekiedy odsadzane kondygnacjami (absyda kościoła św. Anny) podtrzymują te twory architektoniczne, jednolite w fakturze, w strukturze, w stylu. Cegła bez tynku — fugowana — stanowiła motyw ornamentacyjny, ozdobę plastyczną, urozmaicenie powierzchni. 

Całe miasto utrzymane w jednym stylu, w jednym tonie, w jednej barwie ciemno - czerwonej, w naturalnej barwie palonej cegły. Harmonia jednolitości, o której później marzą architekci. 

Warszawa ma gotyk skromny. Życie wymaga tu surowych, twardych, obronnych pozycyj. Ściany murowane z cegieł powstają na miejscu dawnych tramów, belek, desek i palisad nie dla bawienia oczu. Konieczność staje się nakazem. Wieża przy kościele i klasztorze OO. Bernardynów przed murami miasta, jest fortecą ze strzelnicami. Wieża dzwonnica przy jedynej budowli murowanej na Nowym Mieście — przed kościołem Najświętszej Marii Panny — jest także warownią o mocno obronnym charakterze. W tych warunkach wrodzone poczucie piękna dyktowało odczucie instynktem dobrych proporcyj, umiaru zdobnictwa, celowości rozwiązań architektonicznych. 

Warszawa zdążyła zburzyć sporo tych wymownych dowodów swego istnienia dziejowego, swego poczucia stylu. Szczególnie dużo pomników architektury gotyckiej, swoistej i odrębnej, zniszczono w początkach ubiegłego stulecia (1813—30), kiedy tępiono na gwałt „staroświecczyznę”, pod którą podciągano zarówno rudery bezwartościowe, jak zabytki artystyczne i historyczne, jeśli chyliły się do ruiny. A było takich budowli — kościołów, klasztorów, bram miejskich i ratuszów, baszt, wież i murów — sporo, skoro przeszkadzały szerokim pociągnięciom zamierzeń. Nie były to zamierzenia urbanistyczne w dzisiejszym pojęciu, ale dążność do wytrwania w wyścigu wielkich miast europejskich przy dźwiganiu wspaniałych gmachów, domów, pomników wśród szerokich ulic i obszernych placów. 

Wtedy zburzono ostatecznie bramę Krakowską, bramę Nowomiejską z barbakanem, resztki bramy Pobocznej, kościół i klasztor OO. Dominikanów Obserwantów (gdzie dziś Tow. Przyjaciół Nauk, czyli pałac Staszica), kościół św. Jerzego, kościół św. Trójcy (przy arsenale) i mury bez przeznaczenia. Od wojen szwedzkich, po zburzeniu murów obronnych przez Karola Gustawa, główną obronę miasta stanowił wał ziemny, doprowadzony do porządku przez Zygmunta III. Za Jana Kazimierza przybyły okopy i wały. Szwedzi (1656) z niezwykłym pośpiechem rozbierali grube mury wzdłuż Podwala i od strony Wisły. Nie zdążyli znieść bram warownych i baszt obronnych. 

A. Wejnert wyszukał niezmiernie ciekawy plan trzech bram Nowomiejskich z r. 1673, zdjęty z lotu ptaka. Od strony miasta przytykał do podwójnej linii murów obronnych dom gdański, należący do posłów gdańskich, t. zw. Gospoda Gdańska. Za murami dochodziły do bramy Nowomiejskiej zabudowania starożytnego szpitala św. Ducha (nadanie księcia Janusza z r. 1388), połączonego z kościołem OO. Paulinów. Przez cmentarz przy kościele św. Ducha można było dostać się do miasta pod bramą Nowomiejską. 

Ostatnią z bram nowomiejskich, wsławioną zwycięstwem Czarnieckiego, rozebrano w r. 1818. Tędy droga prowadziła do Wielkiej Woli i do Zakroczymia. Przy rozwalaniu murów bramy Nowomiejskiej wydobyto, według Wejnerta, 193 tysiące cegieł, z których użyto 85 tysięcy do przebudowy Marywilu, zaś 100 tysięcy do przebudowy pałacu Namiestnikowskiego. 

Tak rozpraszał się gotyk Warszawy. 

A.W.
wybór: Andrzej Papliński

24 października 2020 roku
.
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 359980