BYĆ JAK NIE-CZŁOWIEK – PREMIERA W POWSZECHNYM

W ostatniej chwili przed zamknięciem teatrów, premiera spektaklu Agnieszki Jakimiak „Martwa natura”, planowana na 7 listopada, została przeniesiona na piątek, 6 listopada. Spektakl o pożegnaniu stał się pożegnaniem – na jak długo? Nie wiadomo. Wiadomo, że nie na zawsze. To obiecał dyrektor Teatru Powszechnego Paweł Łysak zaraz po przedstawieniu, mówiąc (tylko mniej kurtuazyjnie): „Wrócimy choćby jako mszaki. Wyrośniemy nawet na kamieniu”. 

Martwa natura w malarstwie to od wieków jeden z ulubionych przez artystów tematów. Ukazuje piękno świata, w którym żyjemy i który przemija. Pod koniec XX wieku motywy martwej natury stały się jeszcze bardziej popularne w sztuce niż wcześniej. W XVII czy XVIII wieku jednak ubolewano nad przemijalnością materii i urody świata, a dzisiaj – wobec pandemii i kryzysu klimatycznego artyści swoim artystycznym defetyzmem próbują nas naprawiać, abyśmy mieli w ogóle świat i to świat bez „betonu, hałasu i smrodu”. 
Spektakl zrealizowany został przez Teatr Powszechny w ramach projektu „Beuys” i dzięki wsparciu Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Autorzy scenariusza, Agnieszka Jakimiak i Mateusz Atman (autor również scenografii i dramaturgii), inspirowali się twórczością Josepha Beuysa, niemieckiego artysty, alarmisty i prekursora artystycznej refleksji o klimacie. Artysta zasłynął z plenerowego projektu „7000 dębów” z 1982 roku i z tego, że chciał „drzewom i zwierzętom dać prawa” tak, jak ma je człowiek (i w ramach tych praw wycina drzewa, żeby budować drogi). Kiedyś artyści przypominali ludziom o śmierci, a dziś ludziom, pogodzonym z nieuchronnością śmierci, przypominają, że nie mogą być oni tak zachłanni wobec natury, która dała im szanse zaistnieć. Twórcy „Martwej natury” pytają (naiwnie?), „czy rządy i korporacje odpowiedzą za zbrodnie”, wyrzucają (nie za późno?), że „dzikie zwierzęta giną, bo zabieramy im lasy, żeby wykarmić te hodowlane, które jemy”, uświadamiają (gorzko i boleśnie), że bawiliśmy się kiedyś figurkami dinozaurów, jak resorakami, i nie zastanawiamy się nad naszą przyszłością, nad katastrofą, którą sobie fundujemy. Kryzys klimatyczny i jeszcze pandemia – czy się przebudzimy? 

Do tego można dodać komentarz Agnieszki Jakimiak zamieszczony na facebooku: „...wychodząc od działań Josepha Beuysa, myślimy o niej [o sztuce] jako o pomoście między naszą przeszłością przed pandemią a naszą przyszłością po pandemii. I chcemy, żeby była poświęcona przede wszystkim pożegnaniom. Nie wszystkie pożegnania muszą być smutne…. Niektóre będą [jednak] dramatyczne, bo mimo że wydaje się, że świat się zatrzymał, to katastrofa ekologiczna i tak nadchodzi, i być może najwyższy czas zdać sobie sprawę, że zniszczyliśmy tak wiele, że niektórych rzeczy już nie da się zmienić czy cofnąć”. 

Dominantą przedstawienia „Martwa natura” są mowy pożegnalne i pogrzebowe, pieśni elegijne o odchodzącym świecie, o umieraniu ziemi, morza i czystego powietrza („oddech to efekt motyla”). Sztuka w rzeczy samej jest ponura i pesymistyczna – widownia jest częścią przytłaczającej scenografii, widzowie zasiadają w wymarłym lesie, w oparach duszącego dymu, pojawiające się postacie kryją się w czarnych kombinezonach, a jedyną pamiątką z przeszłości są wypchane zwierzęta. Dodajmy do tego przejmujące i doskonale wkomponowane światło, zmieniające się, pulsujące z różnych źródeł, oraz muzykę i dźwięki – nikłe odgłosy lasu (absolutnie nie świergot ptaków) i elegijne pieśni żałobne, których dopełnieniem są instrumenty – kontrabas i fisharmonia – klasyczne znaki zanikającego świata. 

Warto też dodać na zakończenie, żeby nie było tak przygnębiająco o człowieku i jego niecnych poczynaniach, że twórcy spektaklu pozostawiają światełko nadziei. Nie tylko dlatego, iż uświadamiają, jak się żegnać, co pamiętać („kiedyś lubiłem siadać na krawężniku”), ale też wykorzystują swoje szare komórki i szósty zmysł artystyczny do zachowania dystansu wobec katastrofy. Sztuka niepozbawiona jest humoru, świetnej obrony przed koszmarem, jaki sobie gotujemy. Warto było zaszczepić w widzach „Martwą naturę” i nie przesuwać premiery do przodu, który nie wiadomo, kiedy nastąpi, ale o jeden dzień do tyłu. Wszyscy stanęli na wysokości zadania i nie dali się pandemicznej panice.
Marta Chodorska
Fot. Magdy Hueckel 

10 listopada 2020 roku
MARTWA NATURA

Scenariusz Agnieszka Jakimiak
Reżyseria: Mateusz Atman, Agnieszka Jakimiak
Scenografia i dramaturgia: Mateusz Atman

Obsada: Karolina Adamczyk, Grzegorz Artman, Aleksandra Bożek, Michał Czachor, Oskar Stoczyński 

Czas trwania: 90 minut (bez przerwy) 
Data premiery: 6 listopada 2020 roku

Teatr Powszechny
ul. Zamoyskiego 20
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 167584