PODPOWIADANKI: NA KRÓLEWSKICH POKOJACH

Przechodząc przez maleńki przedpokoik łączący Salę Tronowa z prywatnymi pokojami króla powiedziałem: 
- Na audiencję do króla dostaliśmy się zgodnie z regułami etykiety dworskiej, przechodząc przez trzy przedpokoje. Wizytę w jego prywatnych apartamentach rozpoczniemy natomiast od gabinetu, w którym pracował, a nie od sypialni, w której spędzał dokładnie 7 godzin. 
- Nieduże to jego biuro – powiedział Poldek, rozglądając się po niewielkim pokoju. 
- Rzeczywiście, teraz robi takie wrażenie, ale w czasach króla inny był układ tych pomieszczeń. Gabinet z następnym pokojem stanowił kiedyś prawie jedną całość, więc Stanisław August nie miał z pewnością wrażenia, że się dusi. A poza tym, ściany gabinetu były kiedyś pokryte malowidłami przedstawiającymi rośliny pnące się po drewnianych trelażach, czyli podporach. Król miał wrażenie, że pracuje w ogrodowej altanie. A altana nie musi być przecież wielka. 
- A dlaczego nie odtworzono gabinetu w takiej formie, w jakiej był kiedyś? 
- Prawdopodobnie znano zbyt mało szczegółów, nie byłaby to zatem rekonstrukcja, tylko efekt wyobraźni konserwatorów. Pamiętajcie, nie ma dokładnych informacji, nie ma rekonstrukcji! Chociaż za kilka minut zobaczycie coś, co przeczy tej zasadzie. 
- A te meble były króla? 
- Nie, są to dary dla odbudowanego zamku. To biurko na przykład, które jest stare, z epoki Stanisława Augusta, to dar rządu francuskiego. W wielu zamkowych pomieszczeniach można spotkać meble, rzeźby czy obrazy pochodzące praktycznie ze wszystkich zakątków świata, a które muzeum zamkowe otrzymało w prezencie.
- A na czym polegała praca takiego króla? – zaciekawiła się Miśka. – Chyba tylko wydawał rozkazy, nie? 
- Nie tylko. Musiał przecież zapoznać się z dokumentami, z oficjalnymi listami od różnych władców, naradzać się ze swoimi doradcami, dyktować odpowiedzi na korespondencję… A w chwilach wolnych, w zaciszu swego gabinetu, delektował się również sztuką – podziwiał obrazy wiszące na ścianach, oglądał albumy z rysunkami zagranicznych dzieł, rzeźb, gmachów… Tutaj zapoznawał się też z planami swoich własnych architektów. Tutaj z nimi dyskutował. Przyjmował też tutaj różne osoby na prywatnych audiencjach. 
- A ten długi pokój za gabinetem, to był…? – zapytała Misia. 
- To była garderoba. Tutaj król okryty w pudermantel… 
- W co??? – nie wytrzymał Poldek. 
- W pudermantel, czyli taki płaszcz, czy może raczej płachtę, która go okrywała razem z ramionami… 
- Jak u fryzjera? – domyśliła się Miśka. 
- Coś podobnego, tylko do samej podłogi. Zatem król siedział na fotelu, a wokół niego kręciło się dwóch, czasami aż trzech fryzjerów i przygotowywało go do pracowitego dnia. Popatrzcie tu na górę – wskazałem ręką na miejsce nad stojącym zegarem. – Widzicie na nim, jak wyglądała fryzura Stanisława Augusta. Co nieco skomplikowana. 
- A to nie jest peruka? 
- Nie, wprawdzie panowie ubierający się z cudzoziemska, nosili wówczas, rzeczywiście, peruki, ale król tej modzie nie uległ. Trzeba go było więc każdego ranka uczesać, upudrować… 
- Upudrować? – przerwał mi Poldek. 
- Taka była wówczas moda. Bogaci panowie, ale tylko ci ubierający się na modłę francuską, podobnie jak kobiety, też się pudrowali, szminkowali, nosili muszki… 
- Muszki zamiast krawata? 
- Nie muchy, tylko muszki, takie sztuczne piegi z aksamitu, które można było przyklejać na twarzy. I każdego dnia można było ją umieścić w innym miejscu. Na policzku, na czole, na… 
- Nosie – znowu przerwał mi Poldek. 
- A, żebyś wiedział – odpowiedziałem. – Taka na nosie nazywała się „śmiała”. A na policzku – „całuska”. 
- Wiadomo, policzek jest do całowania – autorytatywnie stwierdziła Misia. 
- No, właśnie… Czasem panie przesadzały i przyklejały sobie nawet ponad 10 takich muszek. Ale to już było uważane za objaw złego smaku, złego gustu. 
- To ile trwały te zabiegi fryzjerskie? – dociekał Poldek. 
- Ponad godzinę, nawet półtorej. 
- Ile?! W życiu bym tyle nie wytrzymał na fotelu u fryzjera! 
- Król też był niecierpliwy, dlatego wykorzystywano ten czas na przykład na czytanie książek na głos. Ponieważ król znał biegle kilka języków, więc codziennie mógł tutaj królować inny język obcy: angielski, francuski, włoski, może nawet i łaciński. Tak zwani lektorzy czytali królowi świeżo zakupione książki w oryginale.
- A te globusy, to królewskie?
- Chyba nie, stanęły tutaj niedawno. Przypominają o tym, że Stanisław August był nie tylko człowiekiem wykształconym, ale też bardzo ciekawym wiedzy. Już parę razy wam mówiłem, że kochał sztukę, ale interesował się również wszelkimi nowinkami naukowymi. 
- A tam dalej, to jest na pewno sypialnia – zgadywała Misia. 
- Zgadza się – potwierdziłem, kierując się do drzwi. – Też niewielka, jak widzicie. 
- Łóżko też maleńkie – zdziwił się Poldek. – Pewnie się wysuwało, żeby król się zmieścił. 
- Nic się nie wysuwało. Jest dostatecznie duże, żeby człowiek mający na przykład metr 80 mógł się w nim wyciągnąć. 
- Żartujesz! 
- Nie, pamiętam wypowiedź dyrektora Zamku, który powiedział, że ma ono prawie 2 metry długości. A król miał około 160 cm wzrostu… Ale faktem jest, że w tamtych czasach ludzie bogaci spali w pozycji półsiedzącej, więc król tym bardziej mógł się zmieścić w swoim łóżku. 
- Dlaczego nie kładli się na płask? 
- Podobno są dwa wytłumaczenia. Jedno mówi o tym, że pozycja na płask, jak powiedziałaś, kojarzyła im się z katafalkiem, ze śmiercią. A druga, to strach przed zachłystnięciem się własną śliną lub (to dotyczy łakomczuchów, którzy najadają się wieczorem przed pójściem spać) treścią żołądkową, która może podejść do gardła a potem trafić do tchawicy. Wówczas człowiek może się łatwo udusić. Pozycja półsiedząca w łóżku zapobiegała takim przygodom.
- Łóżko jest prawdziwe? 
- Nie, wyobraźcie sobie, że to jest właśnie ten wyjątek od zasady nierekonstruowania tego, o czym niewiele wiemy. Łóżko Stanisława Augusta nie zachowało się. Wyjeżdżając z Warszawy, wypędzony przez Rosjan, zabrał je ze sobą. Zachował się tylko bardzo ogólny opis, na podstawie którego było niemożliwe odtworzenie go. A jednocześnie brakowało go w tym pomieszczeniu. Bez łoża nie miało ono charakteru sypialni, tylko saloniku, jakich było kilka w zamku. Dlatego podjęto decyzję, wyjątkowo (!), że zostanie opracowany przez współczesnego konserwatora projekt łoża, w jakim mógł sypiać król. I taki projekt stworzył pan Andrzej Grzybowski, który odtwarzał też część tronów zamkowych. 

Poldek spojrzał na zegarek, przez co zdałem sobie sprawę, że nasza wymuszona przez burzę wyprawa do zamku powinna powoli zbliżać się ku końcowi.
Anrzej Papliński

Zapraszamy do czytania poprzednich podpowiadanek:

JAK TO Z SYRENKĄ BYŁO...

Chodzicie z dziećmi po mieście. Po drodze mijacie ulice, place, pomniki. Czasem może któreś z dzieci rzuci pytanie na ich temat...

SYRENKA Z KATEDRY

Szliśmy ulicą Świętojańską. Miśka i Poldek, jak zwykle, ciągnęli mnie do ich ulubionych lodów...

CHRYSTUS OD FARY

Lody lodami, ale w końcu znaleźliśmy się w środku katedry św. Jana. Przeszliśmy obok kaplicy – mauzoleum kardynała Stefana Wyszyńskiego i poszliśmy w kierunku kaplicy Baryczkowskiej...

JAK TO Z GOLIATEM BYŁO...

Obeszliśmy katedrę i, idąc wzdłuż murów kościoła, kierowaliśmy się ku Kanonii. Nagle Miśka, która szła pierwsza, zatrzymała się ...

LATARNIE NA DACHACH...

Ruszyliśmy szukać wielkiego stawiacza min. Żeby wyjść poza mury obronne miasta musieliśmy przejść przez rynek....

BRAMA BRAMIE...

Wyszliśmy z rynku i ulicą Nowomiejską ruszyliśmy w stronę barbakanu. Zatrzymałem się tuż przed nim...

O MAŁYCH ŻOŁNIERZACH 

Przed nami, na tle murów obronnych odcinała się niewielka sylwetka. Podeszliśmy bliżej. Na cokole stał mały chłopiec okryty panterką...

POGODA NA ULICY PIWNEJ

Weszliśmy w ulicę Wąski Dunaj, po minucie minęliśmy po lewej stronie Szeroki Dunaj, który kiedyś odgrywał również rolę rynku...

STAROMIEJSKIE GOŁĘBIE

Ulicą Piwną poszliśmy w kierunku placu Zamkowego. Po drodze minęliśmy kamienicę, w której kiedyś mieszkał aktor...

PIWNA CZY TO PTASIA

Szukaliśmy na ulicy Piwnej ptasiej mamy z jej dziećmi. Jak szliśmy w stronę gołębi, widziałam orła, ale czy był z pisklętami...

FRYCEK NA COKOLE

Alejami Ujazdowskimi szliśmy w stronę głównej bramy parku łazienkowskiego. ...

DLACZEGO NIE TUTAJ

Miałem już zamiar odejść od pomnika Fryderyka Chopina, ale Poldek zatrzymał mnie krótką uwagą...

ORANŻERIA CZY GALERIA? 

 Skierowaliśmy się w stronę schodów prowadzących na dół, na tyły Starej Pomarańczarni.

MALOWANY TEATR

- Szukajcie otwartych drzwi – poradziłem dzieciom, gdy zaczęły się rozglądać za zapowiedzianą niespodzianką. 

NO, CO Z TĄ NAZWĄ?

Okazało się, że gofry muszą chwilę poczekać. Po drodze zobaczyliśmy okrągły domek z kolumnami przy wejściu...

DOOKOŁA WODY

Bliźniaki oblizywały się po zjedzonych gofrach, ja płaciłem rachunek, a wokół kręciły się gromadki wróbli kłócących się o okruchy z ciastek...

PRZED PAŁACEM

Szliśmy szeroką alejką w kierunku mostka. Pałac pojawiał się i znikał między gałęziami drzew rosnących nad stawem. Tuż przed mostem odezwałem się tajemniczo zniżając głos...

KARMIĆ I NIE SZKODZIĆ!

Siedzieliśmy na ławce nad brzegiem stawu. Ja kontemplując piękną powierzchnię wody błyszczącą od promieni słonecznych, bliźniaki klikając w swoich „piekielnych maszynkach”...

CO MA KOLEJ DO OBRUSA?

Co ma starożytna Grecja do obecnej kolei? Czym była droga żelazna? Czemu szyny mają taki a nie inny rozstaw? Miśka i Poldek na tropie kolejowych tajemnic.

A GDZIE TEN DWORZEC?

Przyglądałem się Poldkowi. Wyraźnie coś go intrygowało. I rzeczywiście… za chwile wszystkie wątpliwości miały się rozwiać...

JAK TO Z CZASEM BYŁO

Czy pociągi zawsze jeździły po dwóch torach? Jak liczono czas w podróży transsyberyjskiej? Poldek i Misia zgłębiają problem względność czasu.

POCIĄGOWA MATEMATYKA

Czy oglądając parowozy można zajmować się szyframi? Okazuje się, że można. Poznajcie wybitnych deszyfrantów, Miśkę i Poldka. 

PODPOWIADANKI:
NAJWYŻSZY CZY NIE?

Tym razem Misia i Poldek muszą się zmierzyć z zagadką, który budynek w Polsce jest najwyższy. Wbrew pozorom odpowiedź wcale nie jest jednoznaczna.

PODPOWIADANKI:
ARRASY CZY GOBELINY?

Czy w Zamku Królewskim można spotkać okrutne gobliny? Tym razem, Miśka i Poldek, uciekając przed burzą szukają schronienia w siedzibie króla Stasia...

PODPOWIADANKI:
W PRZEDPOKOJU U KRÓLA

Dziś bliźniaki poznają różnicę między własnym przedpokojem a królewską antyszambrą... 

PODPOWIADANKI:
KRÓL OCZEKUJE

Misia i Poldek dowiadują się, czy można usiąść po prawicy króla na jego tronie i jak ratować ścienne malowidła przez bombardowaniem.

Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 354861