BOLESŁAW PRUS - SUMIENIE WARSZAWY

Wielu było pisarzy, którzy osadzali akcje swoich opowiadań i powieści w Warszawie, ale tylko ten jeden zasłużył sobie na miano Pisarza Warszawy. Bolesław Prus. Jego „Lalka” od kilkudziesięciu lat znajduje się w kanonie lektur szkolnych. Znienawidzona przez jednych, uwielbiana przez drugich. Powieść towarzysząca nam od ponad 130 lat aż wrze, kipi Warszawą. Jej ulice, place, zaułki wynurzają się z każdej prawie stronicy, tak jak jej piękne pałace, dostatnie lub zapuszczone kamienice, nędzne lepianki Powiśla, czy niszczejące domy Nalewek i Pociejowa. A wraz z nimi cały przekrój jej mieszkańców, od bogatej arystokracji, poprzez zamożnych i drobnych kupców, po miejską biedotę. Losy fikcyjnych przecież bohaterów są jednak bardzo mocno osadzone w rzeczywistym mieście. Dlatego jeszcze dzisiaj wielu czytelników z przyjemnością przemierza warszawskie dzielnice, poszukując śladów Stanisława Wokulskiego i jego ukochanej, Izabeli Łęckiej, starego subiekta Rzeckiego, ale też i furmana Wysockiego czy nawróconej Magdalenki. I choć w dzisiejszych czasach, z powodu zniszczeń wojennych, niewiele pozostało z fizycznej tkanki XIX miasta, to coś przecież się uchowało. I może właśnie przez to większa jest radość odkrycia, czegoś co z Lalką mogło mieć wspólnego. Wprawdzie idąc ulicą Kruczą w miejscu kamienicy Łęckiego, gdzie studenci dokuczali baronowej Krzeszowskiej, zobaczymy ministerialne budynki, ale przecież możemy zobaczyć wiernie odbudowany pałac Paca, gdzie mieścił się wówczas sąd, zobaczyć go takim, jakim go opisał autor. Na miejscu domu, w którym mieszkanie wynajmował Stanisław Wokulski, w latach pięćdziesiątych stanął, udający starą kamienicę, Dom Turysty, ale od czegóż mamy wyobraźnię. Wspomoże ją tablica poświęcona zakochanemu kupcowi umieszczona od strony Krakowskiego Przedmieścia. To kopia tablicy, którą w 1937 roku ufundowało społeczeństwo Warszawy: „W tym domu mieszkał w latach 1878-79 Stanisław Wokulski, postać powołana do życia przez Bolesława Prusa w powieści Lalka. Uczestnik powstania 1863 roku, były zesłaniec syberyjski, były kupiec i obywatel m. st. Warszawy, filantrop i uczony, urodzony w roku 1832”. Rzadko literatura tak bardzo splata się z życiem. Nie na darmo też księgarnia uniwersytecka przy Krakowskim Przedmieściu ma Prusa za patrona. To w okolicach kościoła św. Krzyża były dwa sklepy Wokulskiego. Ten stary, który odziedziczył po Minclach (pod numerem 9, w kamienicy Bayera, na miejscu której po wojnie wybudowano tzw. „kopnięty budynek”). I ten nowy, który założył dla Izabeli. Duży z pięcioma oknami. Opisując jego fasadę pisarz przedstawił prawdziwy lokal, istniejący ówcześnie pod siódemką - cukiernię Christiana Toura, której sam był bywalcem. 

Czy jedną powieścią można jednak zasłużyć sobie na zaszczytne miano największego piewcy Warszawy? Czy wspomoże ją zbiór wspaniałych perełek literackich, jakimi są warszawskie nowele Prusa? 

Sądzę, że nie. Prawdziwą zasługą Bolesława Prusa były „Kroniki Tygodniowe”, publikowane w Kurierze Warszawskim oraz Kurierze Codziennym. To dzięki nim warszawiacy dowiadywali się o wielu rzeczach dziejących się w mieście. Od wystaw przemysłowych, rolnych, czy kwiatowych, po katastrofy budowlane. Pisał o wypadkach drogowych w Warszawie (okazało się, że dorożki to nadzwyczaj niebezpieczne pojazdy; codzienne odnotowywano liczne potrącenia pieszych), o warszawskich medykach, o przedstawieniach teatralnych i cyrkach, które zjechały właśnie do Warszawy, o karnawale, a przy tej okazji o prawdziwej i fałszywej filantropii. Ten temat był szczególnie bliski jego sercu. Przez całe dorosłe życie był działaczem społecznym, członkiem Towarzystwa Dobroczynności, prezesem Stowarzyszenia Kursów dla Analfabetów Dorosłych, uczestniczył w tworzeniu Seminarium dla Nauczycieli Ludowych w Ursynowie. W jego testamencie znalazł się zapis o stypendiach, które ufundował dla utalentowanych dzieci z ubogich wiejskich rodzin. 

Przez 30 lat komentował jednak nie tylko sprawy warszawskie. Pisał o wszystkich problemach otaczającego go świata. O wojnach toczących się gdzieś daleko, o reformie szkolnej, o roli nauk przyrodniczych, o meteorologii, o mesmeryzmie, o sztuce… Jako propagator sportu rowerowego, pisał też o „apostolstwie zasad higieny” czy walce z gruźlicą. Jako społecznik, „przyjaciel kobiet” (to określenie samego pisarza w jednym z felietonów z 1901 roku) zabierał głos w nabrzmiałej sprawie emancypacji. 

Same podtytuły jego felietonów mogą stanowić miłą lekturę. Oto kilka przykładów z roku 1896: 
„Balet pana Grassiego. – Fundacja Hirscha i jej skutki a „narodowe balety”. – Sprawa przejechań w Warszawie. Bezdomni w Warszawie”,
„Budzenie się ducha handlowo-przemysłowego. – Czy zamożne kobiety mają prawo pracować. – Doktór Ochorowicz o fizjologii wyścigów konnych”,
„Pretensje pana Nadziejarza (czy nie nadziejnika?) do ludzi, gazet, balonów i meteorów. – Dlaczego sprawa Mickiewicza osiadła na mieliźnie. – Bardzo dziwna sprawa sądowa”,

Urodzony w Hrubieszowie 20 sierpnia 1847 roku, Aleksander Głowacki, czyli Bolesław Prus zmarł w Warszawie 19 maja 1912 roku. Pochowany został na Starych Powązkach. 

Andrzej Papliński

19 maja 2020 roku
Warszawa. Pogrzeb Bolesława Prusa. Wyprowadzenie zwłok z kościoła św. Aleksandra;
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Warszawa. Pogrzeb Bolesława Prusa. Kondukt pogrzebowy na ulicach Warszawy;
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Warszawa. Uroczystość odsłonięcia tablicy pamiątkowej ku czci Bolesława Prusa w kościele pw św. Krzyża przy ulicy Krakowskie Przedmieście.
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 191438