IMPRESJE POWĄZKOWSKIE

MÓJ CI ON..., CZYLI KRZYŻACY

60 lat temu nakręcono pierwszy polski, kolorowy film panoramiczny. Zbliżała się premiera. 

Na to wielkie wydarzenie w historii polskiego kina wszyscy czekali z niecierpliwością. Kino w tamtych czasach cieszyło się wielką popularnością, a filmowe hity z zachodu docierały do nas z niewielkim poślizgiem. Oglądaliśmy kino amerykańskie, włoski neorealizm, filmy Bergmana, z Francji filmy „płaszcza i szpady”. Jak w tym porównaniu wyglądało nasze rodzime kino? Nie mogło oczywiście równać się z nimi pod względem budżetowym. Nasze filmy musiały zatem wyróżniać się poziomem artystycznym, aktorskim i realizatorskim. I rzeczywiście nasi twórcy robili to bardzo dobrze. 

Rok 1960 przeszedł do historii polskiego filmu, jako rok realizacji pierwszej superprodukcji. Z wielkim nakładem środków, tysiącami statystów, ze znakomitą obsadą aktorską nakręcono ekranizację powieści Sienkiewicza „Krzyżacy”. Jej budżet wystarczyłby na realizację nawet 10 - 11 zwykłych filmów. „Krzyżacy”, to również film o największej w historii naszego kina liczbie widzów – obejrzało go ponad 32 miliony ludzi. 

Premiera filmu odbyła się w Olsztynie, w dzień po uroczystościach państwowych na polach grunwaldzkich związanych z 550. rocznicą największej bitwy średniowiecznej Europy. Tak historycy mówią o zwycięstwie wojsk polskich nad Krzyżakami pod Grunwaldem. 

Po tylu latach, nieubłagany upływ czasu sprawia, że aby spotkać się z bohaterami filmu, trzeba udać się na cmentarz. A spoczywają w wielu miejscach w Polsce, także za granicą. 

Trzy dni temu informowaliśmy o pogrzebie Emila Karewicza na Powązkach Wojskowych. Wspominaliśmy jego osiągnięcia artystyczne. W „Krzyżakach” zagrał filmowego króla Władysława Jagiełłę. Przypomnijmy zatem reżysera i odtwórców innych, głównych ról. Wielu z nich spotkamy odwiedzając warszawskie Stare Powązki. 

Reżyserem „Krzyżaków” był Aleksander Ford. Wykładowca i dziekan Wydziału Reżyserii łódzkiej filmówki, może poszczycić się takimi wychowankami jak Wajda i Polański. Rozpoczynał karierę reżyserską przed wojną jako dokumentalista. Zrealizował po wojnie kilka filmów pełnometrażowych, m. in. „Ulicę graniczną”, „Piątkę z ulicy Barskiej”. Niestety, jego życie po 1968 roku potoczyło się tragicznie. Jako osoba pochodzenia żydowskiego, w wyniku nagonki po wydarzeniach marcowych, pozbawiony został pracy i zmuszony do emigracji. Wyjechał początkowo do Izraela, następnie przez RFN i Danię dotarł do USA, gdzie w 1980 roku popełnił samobójstwo. 

Przeciwnika króla polskiego na polu bitwy, wielkiego mistrza Zakonu Krzyżaków, Ulricha von Jungingena odtwarzał Stanisław Jasiukiewicz. Po kilku latach pracy we Wrocławiu, od 1955 roku do śmierci, aktor warszawskiego Teatru Polskiego. W swojej karierze zagrał w kilkudziesięciu filmach. Jego drogę zawodową brutalnie przerwała choroba. Zmarł przedwcześnie na raka trzustki w wieku zaledwie 52 lat. 

Kolejną odtwórczynią głównej roli, także spoczywającą na Powązkach jest filmowa Danusia – Grażyna Staniszewska – Noszczyk. Wystąpiła zaledwie w kilku filmach podczas studiów w warszawskiej PWST, którą ukończyła już po występie w „Krzyżakach”. Od tej chwili została aktorką niemal wyłącznie teatralną. Jej blisko 25-letnia kariera sceniczna, to warszawskie teatry – Narodowy i Dramatyczny. W życiu prywatnym była żoną znanego lekarza chirurga, Wojciecha Noszczyka, wyróżnionego przed tygodniem tytułem Honorowego Obywatela M. st. Warszawy.

Filmowym ojcem Danusi był Jurand ze Spychowa. W tej roli obejrzeliśmy Andrzeja Szalawskiego. Był to zasłużony aktor filmowy, teatralny i telewizyjny, jednocześnie z kontrowersyjnym wojennym fragmentem życiorysu. Chodziło o jego współpracę z niemieckimi teatrami. W konsekwencji nastąpiło odtrącenie przez środowisko aktorskie. Po wojnie odbyły się 2 procesy. Mimo uniewinnienia – współpraca ta była nawiązana na polecenie jego dowódców z AK, do której należał – ostracyzm części środowiska się nie zakończył. Widma przeszłości ciągnęły się latami. Towarzyski bojkot trwał do końca jego życia. 

Z dalszych, drugoplanowych postaci, na Starych Powązkach pochowana jest jeszcze trójka innych aktorów. Lucyna Winnicka wystąpiła w „Krzyżakach” w roli księżnej Anny Mazowieckiej, a jej męża, księcia Janusza, zagrał Tadeusz Białoszczyński. Mieczysław Voit zaś na dworze wielkiego mistrza wcielił się w rolę komtura von Lichtenstein.

Oprócz aktorów, na Powązkach pochowany jest także twórca muzyki do „Krzyżaków”. Kazimierz Serocki, pianista, kompozytor muzyki poważnej i rozrywkowej, chętnie tworzył muzykę filmową. Ilustrował muzycznie filmy fabularne oraz dokumentalne. Znany jest także jako twórca muzyki do filmu Jerzego Hofmanna „Potop”. 

Wspomniałem o Danusi Jurandównie, natomiast pozostali bohaterowie miłosnego wątku filmu pochowani są poza Warszawą. W Łodzi pracowała Urszula Modrzyńska grająca w filmie Jagienkę. Aktorka łódzkich teatrów, znana z kilkudziesięciu filmów, z powodu choroby wycofała się w latach 80. z życia zawodowego. Pochowana jest na cmentarzu komunalnym Doły w Łodzi. Ukochany Danusi a później Jagienki – Zbyszko z Bogdańca, grany był przez Mieczysława Kalenika, aktora scen warszawskich, występującego na deskach teatrów Powszechnego, Narodowego i Polskiego. Po śmierci w 2017 roku został pochowany w rodzinnym Międzyrzecu Podlaskim. 

„Krzyżacy” Aleksandra Forda rozpoczęli całą serię ekranizacji wielkich dzieł literatury polskiej. Nie sposób wymienić wszystkich. Sfilmowano najważniejsze powieści Sienkiewicza, „Trylogię”, „Quo vadis” i „W pustyni i w puszczy”, „Lalkę” i „Faraona” Bolesława Prusa, „Ziemię Obiecaną” i „Chłopów” Reymonta. Zobaczyliśmy na ekranie „Pana Tadeusza”, „Wesele”, „Nad Niemnem”, „Noce i dnie” i wiele innych adaptacji. Ten gatunek filmowy zawsze cieszył się wielką popularnością i dużą oglądalnością. Doskonale rozumieli to Jerzy Hoffman i Andrzej Wajda. 

Franciszek Trynka 

26 czerwca 2020 roku 
Fot. Franciszek Trynka
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 40647