SOLIDARNOŚĆ NA WESOŁO

Plenerowa wystawa rysunków Jacka Frankowskiego w galerii przy schodach trasy W-Z przypomina 40 lat od podpisania Porozumień Sierpniowych w Gdańsku. 

Znany rysownik i karykaturzysta Jacek Frankowski z humorem opowiada swoimi rysunkami ostatnie 40 lat. Autor sam na stronie tytułowej wystawy pisze, że wszystkie rysunki powstawały w czasie rzeczywistym opisywanych wydarzeń. Są żartobliwą kroniką czterdziestolecia Solidarności. 

Jak pisze: „Z PRL-u żartowałem w czasach komuny, z Solidarności, gdy się rodziła, stan wojenny obśmiewałem w czasach, gdy sytuacja nie była do śmiechu”. 

Jest pewnym paradoksem, że ten znany rysownik i karykaturzysta wcale nie ma wykształcenia plastycznego. 

Jacek Frankowski ps. Franek, urodził się w Broku nad Bugiem i z wykształcenia jest inżynierem leśnikiem, absolwentem SGGW, z zamiłowania zaś historykiem. Jednak od debiutu prasowego w „Słowie Powszechnym” w 1974 roku, to właśnie rysunek i karykatura stały się jego zawodem. Publikował w swojej karierze na lamach blisko 200 pism. Jest m.in. laureatem Złotej Szpilki 1991 za projekty lalek do pamiętnej „Szopki Noworocznej – Polskie ZOO”. Był członkiem założycielskiego zebrania Stowarzyszenia Polskich Artystów Karykatury powstałego z inicjatywy Eryka Lipińskiego, a przez dwie kadencje pełnił funkcję jego prezesa. 

Wystawa prac Jacka Frankowskiego jest to okolicznościowe uczczenie twórców Solidarności. Jedną z plansz w całości autor poświęcił ludziom sierpnia ’80. Przypomina genezę strajków, zawiedzione nadzieje społeczeństwa po zapowiedziach zmian po 1956 roku i latach późniejszych. Z kolei wybór Jana Pawla II. Następnie upamiętniono wydarzenia stanu wojennego, zwycięstwo w wyborach 1989 roku, rodzenie się demokracji, trudną drogę do Brukseli i naszego członkostwa w Unii Europejskiej. Ostatnie dwie plansze autor opatrzył pytaniem, całkowicie poważnym, w oparciu o ostatnie wydarzenia w kraju i świecie: „Ouo vadis Polonia?”. 

Autor sam zadaje sobie pytanie, czy oglądający młodzi ludzie nie powinni zabrać ze sobą kogoś pamiętającego z autopsji te wydarzenia. Kontekst historyczny niektórych z nich dla młodych może być niezrozumiały. 

Dziś, gdy w szkołach niechętnie uczymy się własnej historii, może taka forma jej poznawania jest sposobem dotarcia do tych opornych? 

Franciszek Trynka 

30 sierpnia 2020 roku 
Fot.  Franciszek Trynka
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 193474