IMPRESJE POWĄZKOWSKIE

BIAŁO-CZERWONA NA MASZT!

Na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio, 56 lat temu, pojawiła się niekwestionowana królowa polskiego sportu, wówczas 18-letnia, Irena Kirszenstein (Szewińska). 

Wspominałem już, że pandemia wprowadziła zamieszanie w wiele dziedzin życia. Przełożono Konkurs Chopinowski, jest wiele zmian w kinach, teatrach, koncertach estradowych. Przed rokiem nikt by nie przypuszczał, że można będzie przekładać tej rangi imprezę, jak Igrzyska Olimpijskie, a jednak stało się to faktem. 

Zanim więc odbędą się po raz drugi igrzyska w stolicy Japonii, wspomnijmy naszą bohaterkę sprzed lat, bohaterkę pierwszej olimpiady w Kraju Kwitnącej Wiśni, w 1964 roku. 

Na początek jednak krótka dygresja historyczna, również i techniczna. Dziś dla wielu młodych to niewiarygodne, ale wówczas jeszcze do wielu miejsc w Polsce telewizja w ogóle nie docierała. Także i telewizor, dobro drogie i poszukiwane, nie w każdym domu gościł. Nikt dziś nie pamięta takich szczegółów, ale wtedy nie było transmisji z igrzysk takich jak dziś. Nie istniała wtedy telewizja satelitarna, nie było łączności z Japonią. Samoloty przewoziły nagrane taśmy magnetowidowe, które odtwarzały telewizje z poślizgiem. Od kolejnych igrzysk w Meksyku w 1968 roku wszystko się zmieniło. 

Dziś można powiedzieć, że sukces Ireny Szewińskiej (tylko w Tokio występowała pod panieńskim nazwiskiem), pojawienie się jej, jako utalentowanej juniorki, nastąpiło w odpowiednim, szczęśliwym momencie. O jej wyjeździe na olimpiadę zadecydowały wyniki uzyskane na igrzyskach juniorów, które odbyły się w Warszawie we wrześniu 1964 roku, niecały miesiąc przed igrzyskami w Tokio. Zdobyła 3 złote medale, w tych samych konkurencjach, w których wystąpiła na olimpiadzie. Tyle że w Tokio zdobyła złoty medal wraz z koleżankami w sztafecie 4 x 100 m, zaś w skoku w dal i biegu na 200 m – medale srebrne. 

Dziś występy w tylu konkurencjach są niemożliwe, wiele eliminacji, podziałów na grupy dużej liczby uczestników. Innym problemem są tak wyspecjalizowane treningi, że sukcesy w tak różnych dyscyplinach, na tak wysokim poziomie są praktycznie niemożliwe. Takiego wyczynu, trzech medali na jednej olimpiadzie, dziś nie da się powtórzyć. 

Tokio było pierwszą z pięciu olimpiad. w których Irena Szewińska startowała. Za wyjątkiem ostatniej, w Moskwie, zawsze wracała z medalami. Łącznie zdobyła 7 medali olimpijskich (3 złote, 2 srebrne, 2 brązowe). Ten dorobek jest trudny do powtórzenia. 

Występ w Tokio był największym sukcesem nie tylko Ireny Kirszenstein, ale i całej polskiej reprezentacji, która zdobyła wówczas łącznie 23 medale. 

Niespodzianką, jaką sprawiła kibicom Irena Szewińska był z pewnością występ na igrzyskach w Montrealu. Wcześniej, artykuły prasowe mówiły o gasnącej gwieździe Ireny Szewińskiej, gdy z Olimpiady w Monachium wróciła z tylko jednym brązowym medalem, w biegu na 200 m. Cztery lata później finał 400 m. Z fenomenalnym rekordem świata zdobyła złoty medal, pozostawiając rywalki daleko w tyle. Udowodniła swoje mistrzostwo. 

Wiele lat po zakończeniu kariery sportowej pracowała we władzach sportowych w kraju oraz w Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim. Otrzymała najwyższe polskie odznaczenie – order Orła Białego. 

Irena Szewińska zmarła dwa lata temu. Spoczywa wśród znanych ludzi kultury, ale także w pobliżu kolegów, medalistów z tej samej pamiętnej olimpiady w Tokio 1964 roku. 

Franciszek Trynka 

9 września 2020 roku
Fot. Franciszek Trynka
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 140606