Z ZIEMI WŁOSKIEJ DO POLSKI

Przed prawie dwustu laty przybył do Polski młody obiecujący włoski architekt. Dziś trudno sobie wyobrazić naszą stolicę bez dzieł Henryka Marconiego. 

Wiele osób zastanawia się, co sprawiało, że do Warszawy przyjeżdżali i zostawali na stałe ludzie różnych zawodów z wielu krajów Europy, często o łagodniejszym, bardziej przyjaznym klimacie. Przecież Warszawa końca XVIII i początku XIX wieku była niedużym miastem, brudnym, bez wody i kanalizacji, gdzie rynsztokami płynęło wszystko. Na pochlebne określenie „Paryża Północy” i przemiany II połowy XIX wieku trzeba było jeszcze poczekać. 

Historia przybyszów z ziemi włoskiej do Polski jest bardzo długa i bogata. Już ponad trzy wieki przed Marconim król Zygmunt Stary zapraszał mistrzów włoskich, którzy upiększali Wawel, Sukiennice. Włosi pracowali dla Wazów w Warszawie, dla króla Jana III w Wilanowie, w końcu cała plejada mistrzów na dworze króla Stanisława Augusta. 

Henryka Marconiego zaprosił generał Ludwik Pac, który zlecił mu dokończenie budowy pałacu w Dowspudzie. Krótko potem Marconi dokonał przebudowy pałacu Paców przy ulicy Miodowej. Dziś podziwiamy oryginalną bramę z fryzem Ludwika Kauffmana stanowiącą obecnie wjazd na teren Ministerstwa Zdrowia. Marconi szybko zadomowił się w Polsce, w czym z pewnością miał znaczenie fakt założenia rodziny. Jego żona, Małgorzata Heiton, z pochodzenia Szkotka, była córką ogrodnika pracującego dla hrabiego Paca. Wiedzę i umiejętności Marconiego szybko doceniono. Był nie tylko architektem, został radcą budowlanym, a także członkiem rządowych instytucji, m.in. Rady Ogólnej Budowlanej. Prowadził działalność pedagogiczną, jako wykładowca rysunku w Szkole Inżynierii Dróg i Mostów przy Uniwersytecie Warszawskim, oraz w Szkole Sztuk Pięknych. 

Marconi prowadził szeroko zakrojoną działalność społeczną, był członkiem wielu instytucji i organizacji także charytatywnych. Polska stała się jego ojczyzną z wyboru, o czym świadczy jego udział w powstaniu listopadowym, zaś w powstaniu styczniowym wsparł skarb narodowy pokaźną kwotą w srebrze. 

Jako architekt pozostawił w Warszawie wiele budowli, tak świeckich jak i sakralnych, których lista sama wystarczyłaby na felieton. Projektował nie tylko dla Warszawy. Jego budowle można spotkać w wielu miastach i wioskach w całej Polsce, że wymienię tylko Lublin, Radom, Ciechanów, Busko-Zdrój, Góra Kalwaria. W swoich realizacjach był wierny historyzmowi. Ten kierunek w architekturze to nawiązywanie do dawniej funkcjonujących stylów w architekturze. W przypadku Marconiego najczęściej mówimy o neorenesansie i neogotyku. Projektował także obiekty w stylu klasycystycznym. 

Warszawa zawdzięcza Marconiemu nie tylko piękne świątynie (kościół na Chłodnej, na placu Grzybowskim, kolegiata w Wilanowie), okazały gmach Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego czy hotel Europejski. Jako zdolny inżynier zrealizował w Warszawie pierwsze wodociągi, ponad trzydzieści lat przed Starynkiewiczem i Lindleyem. Nie było to wprawdzie tak wielkie przedsięwzięcie, jednak pojawiły się w Warszawie pierwsze fontanny oraz publiczne zdroje uliczne. Pamiątką po wodociągach Marconiego jest do dziś piękny zabytkowy wodozbiór w Ogrodzie Saskim. 

Osoba Henryka Marconiego związana jest nierozerwalnie z budową Drogi Żelaznej Warszawsko-wiedeńskiej. Warszawski dworzec służył kolei niemal 100 lat. Pamiętamy go tylko z fotografii, jednak inne jego projekty nadal możemy spotkać wzdłuż dawnej trasy, poczynając od Grodziska Mazowieckiego po Sosnowiec. 

Henryk Marconi to założyciel rodu osiadłego w Warszawie, który naszej kulturze dał kilka pokoleń zdolnych przedstawicieli nie tylko architektów, ale i rzeźbiarzy, malarzy, inżynierów, historyków i konserwatorów dzieł sztuki. 

Najlepszym przykładem tej pokoleniowej sztafety architektów jest warszawskie Krakowskie Przedmieście. Naprzeciw Hotelu Europejskiego Henryka Marconiego stoi hotel Bristol, dzieło jego syna Władysława. 

Ponieważ żona Henryka Marconiego była Szkotką wyznania kalwińskiego, ich dzieci wychowywane były tak w wierze katolickiej, jak i kalwińskiej. Na Starych Powązkach oprócz Henryka Marconiego spoczywa jego syn Henryk-junior, inżynier pracujący w zakładach Stanisława Lilpopa. Inni członkowie rodziny pochowani są na cmentarzu ewangelicko-augsburskim. 

Franciszek Trynka 

28 października 2020 roku
domena publiczna
domena publiczna
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 193436