KOBIETA, KTÓRA URATOWAŁA WILANÓW

Oglądając dziś lśniący, zadbany pałac w Wilanowie trudno sobie wyobrazić, że w swojej historii ta królewska rezydencja przeżywała złe chwile, a jej degradację i niszczenie przerwała zdecydowana interwencja niezwykłej kobiety, Elżbiety Sieniawskiej. 

Zanim poznamy bliżej bohaterkę tego felietonu, kilka zdań historycznego wstępu. Przede wszystkim trzeba mieć świadomość, że historia rezydencji króla Jana III Sobieskiego liczy już blisko trzy i pół wieku. Jej dzisiejszy wygląd jest efektem finalnym decyzji wielu ludzi, przedstawicieli kolejnych pokoleń właścicieli, który rozbudowali ją, powiększali lub w inny sposób wpływali na jej wygląd, tak z zewnątrz, jaki i wewnątrz. 

Pierwszy okres w dziejach Wilanowa, jako posiadłości Sobieskich, trwał niewiele ponad 40 lat, przy czym okres, kiedy król mógł zamieszkać w nowopowstającym pałacu i cieszyć się wraz z rodziną sielskim krajobrazem to zaledwie około 15 lat. Wilanów w czasie panowania króla ciągle był rozbudowywany, upiększany przez rozmaitych mistrzów: malarstwa, rzeźby, sztukaterii. Łatwo się domyślić, że król lubiący kontakt z naturą, lubiący doglądać zleconych prac z pewnością znosił wszelkie niewygody. Wiemy z zapisów, że lubił swoje ogrody fruktowe (tak w czasach króla mówiono o sadach), nawet sam sadził drzewa owocowe. Anegdota historyczna przypisuje królowi autorstwo nazwy odmiany jabłek zwanej kosztelami. 

Niestety, te wymarzone przez króla chwile zasłużonego odpoczynku po trudach wojen, skończyły się wraz z jego chorobą i śmiercią. Król zmarł w pałacu wilanowskim 17 czerwca 1696 roku. Od tego momentu rozpoczynają się, wspomniane na wstępie, złe chwile w historii Wilanowa. Pałac pozostał praktycznie niezamieszkały, bez stałej opieki. Maria Kazimiera krótko po śmierci króla wyjechała do Francji. Z czwórki dzieci, najstarszy Jakub po ślubie osiadł jako książę w dolnośląskiej Oławie, a formalnym spadkobiercą został niespełna 19-letni Aleksander, który nie miał pojęcia o zarządzaniu takim majątkiem. Wraz najmłodszym Konstantym trwonili pieniądze jeżdżąc po Europie, bywali we Francji i Włoszech. Obydwaj wdawali się w skandalizujące romanse, niegodne królewiczów, które przyprawiały ich matkę o ból głowy. Praktycznie obaj młodsi Sobiescy od 1704 roku nie mieszkali w Warszawie. Mimo, że otrzymali staranne wykształcenie, o które zadbał jeszcze za życia ich ojciec, to jednak marzenie Jana III o tronie królewskim dla któregoś z synów okazało się sennym marzeniem. Konstanty osiadł w Rzymie, gdzie zmarł w 1714 roku, przeżywszy zaledwie 37 lat. Po jego śmierci pozostali dwaj bracia uzgodnili, że Wilanów przejdzie na własność najmłodszego – Konstantego. Nic to nie zmieniło w jego stosunku do rezydencji królewskiej, która opuszczona popadała w ruinę. 

I wtedy właśnie postanowiła wkroczyć do akcji Ona. Kim była ta wyjątkowa kobieta, której Wilanów zawdzięcza swoje ocalenie? Elżbieta, córka Stanisława Herakliusza Lubomirskiego, człowieka niezwykle wykształconego, który był erudytą, poetą, mecenasem sztuki. Była żoną hetmana wielkiego koronnego i wojewody bełskiego Adama Mikołaja Sieniawskiego. Wszechstronnie wykształcona, obyta na dworze królewskim, była dwórką królowej Marii Kazimiery. Prowadziła działalność polityczną na równi z mężczyznami. Przejawiała niezwykłe zdolności w gospodarowaniu i zarządzaniu swoimi posiadłościami. Znała dobrze Wilanów. Ceniła spuściznę po wielkim królu i wodzu, stąd z bólem obserwowała jego upadek, niszczenie pałacu, bezduszność młodych Sobieskich bezczeszczących pamięć swego wielkiego ojca. W 1720 roku Sieniawskiej udało się nakłonić Konstantego Sobieskiego do sprzedaży Wilanowa. Z tą chwilą nastała nowa era w historii królewskiej rezydencji, trwająca ponad dwa wieki, kiedy była ona posiadłością zarządzaną przez rodziny magnackie, przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Kolejno był własnością Sieniawskich, Czartoryskich, Lubomirskich, Potockich i Branickich. Wilanów nigdy nie był przedmiotem handlu. 

Uważni turyści po zwiedzaniu z przewodnikiem z pewnością zapamiętali, że pałac za czasów króla był znacznie mniejszy. Jeśli stoimy na dziedzińcu i patrzymy na fasadę, widzimy na wprost pierzeję od wieży do wieży. To jest najstarsza część pałacu, pamiętająca króla. 

Najważniejszą decyzją Elżbiety Sieniawskiej była rozbudowa palcu, jego powiększenie o boczne skrzydła. Plany takie snuł jeszcze król z myślą dzieciach, które zajmowały zbyt niski pomieszczenia zaadoptowane nad apartamentami królewskimi. Istniały nawet wstępne, niezrealizowane projekty. 

Zupełnie inny cel przyświecał Elżbiecie Sieniawskiej. Postanowiła ona w nowym, północnym skrzydle pałacu, utworzyć pomieszczenia mieszkalne dla właścicieli. Zdecydowała bowiem zachować w nienaruszonym stanie komnaty królewskie, jako narodową pamiątkę. Tę zasadę uznawały także kolejne pokolenia użytkowników Wilanowa. 

Sieniawska do wykonania tego zadania zatrudniła włoskiego architekta Giovanniego Spazzio, który przebywał w Polsce i zbudował wcześniej na jej zlecenie kościół parafialny w jej rodzinnej Sieniawie. Jak wspaniale wywiązał się Spazzio z tego zadania widzimy, oglądając pałac z dziedzińca. Nie znający dokładnie jego historii nie domyślają się nawet, że boczne skrzydła powstały 40 lat później niż główny korpus. Architektowi udało się stworzyć harmonijną całość. Również ornamentyka bocznych skrzydeł w postaci scen mitologicznych w archiwoltach, jak również zestaw postaci kobiecych w niszach, symbolizujących pozytywne cechy życia człowieka, jak m.in. wierność, wiedza, nauka dopełnia ikonografii całości stworzonej za życia króla. Jan III Sobieski z pewnością zaakceptowałby pałac w takiej formie, jaką pozostawiła Elżbieta Sieniawska. 

Elżbieta Sieniawska miała jedyną córkę Marię Zofię, która po jej śmierci w 1729 roku odziedziczyła Wilanów, a dwa lata później została żoną Augusta Czartoryskiego. Obie dały początek genealogii kolejnych pokoleń właścicieli Wilanowa. 

W zbiorach muzeum zachował się duży obraz niezidentyfikowanego malarza, przedstawiającą Elżbietę Sieniawską jako rzymską boginię Minerwę, uznawaną za patronkę sztuki i rzemiosła, ale także wiedzy, nauki i mądrości. Te ostatnie cechy znakomicie pasują do tej ważnej dla historii Wilanowa kobiety.

Franciszek Trynka

28 października 2020 roku
domena publiczna
Fot. Franciszek Trynka
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 191437