JESTEM TYLKO SKÓRĄ WĘŻĄ (PREMIERA)

Premiera „Skóry węża” Artura Urbańskiego rozpoczyna popandemiczny sezon Teatru Narodowego. Reżyser przygotował spektakl na podstawie własnego dramatu, który napisał na podstawie biografii Konrada Swinarskiego i Ruth Berlau, duńskiej aktorki i fotografki, zafascynowanej Bertoltem Brechtem. Artur Urbański odpowiada też za scenografię i światło. Autorem muzyki, ważnej w spektaklu, jest Szymon Nidzworski. 

Młody reżyser, Konrad Swinarski, przyjeżdża do teatru Berliner Ensemble na praktykę do Bertolta Brechta. Poznajemy w dramacie ludzką twarz wielkiego twórcy teatru z perspektywy rzuconej kochanki, ale to ona właśnie jest główną bohaterką spektaklu. Konrad Swinarski zostaje podopiecznym Ruth Berlau. To z jego perspektywy poznajemy Ruth, a z jej perspektywy Brechta (choć nie „osobiście”). Takie szkatułkowe przenikanie się historii odzwierciedlone jest scenicznie – głos Mistrza z głębi ciemnej widowni, Ruth na granicy sceny i widowni (życia i uśmiercenia?) i Konrad – uczeń i przyjaciel – na scenie. 

Ruth już nie widuje się z ukochanym Bertim, tylko pracuje w teatrze Brechta, nadal traktowana przez jego żonę, Helene Weigel, jak rywalka. Dramat ukazuje kobietę odizolowaną od Mistrza, odrzuconą, upokorzoną, nieszczęśliwą, chorą, żyjącą tylko wspomnieniami. Bohaterka topi cierpienie w alkoholu. W teatrze nieporadnie udaje, w szpitalu psychiatrycznym obnaża swoje rozbite „ja”. Istnieje na granicy życia i śmierci, jak „skóra węża”. Przegrana kobieta, kochanka i przegrana artystka. Artur Urbański już wcześniej dał się poznać jako twórca próbujący docierać w głąb ludzkiej psychiki. Tutaj próbuje odkryć człowieka uwikłanego w skomplikowane relacje z innymi ludźmi, uzależnionego od uczuć i wspomnień. Bohaterka jest świadoma tej zależności i świadoma swojego upadku (Wyrzuty sumienia nie pozwalają im wyrzucić mnie na zbity pysk). 
Utwór jest o maskach – dwóch stronach medalu – i o zdejmowaniu masek. Ruth Urbańskiego zdejmuje maskę tuż przed śmiercią. Drugą stroną scenicznego medalu jest Brecht. Jemu zdejmuje się maski pośmiertnie, ale większość zostaje unieważniona – Brechta-komunisty, Brechta- kochanka, między innymi też maska Bertiego-potwora: Nie jest człowiekiem ktoś, kto wyrzuca z siebie drugiego człowieka – mówi Ruth. Pozostaje tylko (albo aż) maska Wielkiego Artysty, Mistrza. 

Sztuka jest bogata w symbole, które stają się granicą między światem realnym, światem widza a światem „zagranym” na scenie, jak w metodzie teatralnej Brechta. Symboliczny też staje się w spektaklu pogrzeb Mistrza. Inscenizowany jest na przedstawienie w przedstawieniu. Kameralny pogrzeb dla rodziny, dla kochanek staje się widowiskiem wystawianym przez władzę komunistyczną. Sztuka obfituje też w ironię. Ironicznie ukazana jest rzeczywistość komunistyczna, choćby przez songi jak z pochodów pierwszomajowych. Albo przez cytaty, np. Partia jest z Wami – to kondolencje składane żonie po śmierci „towarzysza” Brechta. 

Mocno zaakcentowana jest w dramacie twarz Brechta, porzucającego swoje liczne kochanki, traktowanego jak Boga, któremu należy to wybaczyć. Bo to Mistrz. Ale i tu mamy duże klamry ironii: Sekstet na pięć kochanek i jedną żonę. I chociaż z tego sekstetu uchodzi nieco cierpiąca Ruth, to i tak ta sfera życia artysty pozostaje w „ludzkim zrozumieniu”. 

Artur Urbański zdecydował się wystawić na scenie swój dramat „brechtopodobnie”, w stylu metody teatralnej Brechta. Zostały tu wprowadzone songi Dziewczynek, jako swoiste przeciwstawienie się zasadzie decorum, napisy, informujące o miejscu albo komentujące sytuację, narrator, opowiadający nam wcześniejsze losy Ruth, wyświetlane obrazy, tło polityczne i tzw. efekt obcości – aktor nie wciela się w postać, tylko gra daną postać. Chociaż tutaj można podyskutować – czy teatralne gesty i pozy Beaty Fudalej izolują aktorkę od postaci, czy też zbliżają nas do jej choroby, urealniają jej cierpienie. Aktorka kreując Ruth wykorzystała swój bogaty warsztat aktorski i niepodważalny talent. Staje się autentyczna. 

W spektaklu na miarę naszych „specyficznych czasów” znakomicie wypada również Aleksandra Justa jako Helene Weigel, dystyngowana sztywna komunistka i jedyna wybranka Mistrza. Godna uwagi w sztuce jest również scenografia autorstwa Artura Urbańskiego, między innymi teatr cieni w tle, szczególnie w scenie szpitalnej, w której Ruth wyznaje, że „jest jak skóra węża”. Trudny, ciężki temat dzięki teatralnym zabiegom ogląda się lekko, bez wczuwania się w dramaty bohaterów, bez łez, raczej z dystansem i śmiechem, jak chciałby Brecht.
Marta Chodorska
Fot. Krzysztof Bieliński
SKÓRA WĘŻĄ

Scenariusz Reżyseria: Artur Urbański
Choreografia: Tobiasz Sebastian Berg 
Kostiumy: Magdalena Maciejewska 
Muzyka: Szymon Nidzworski

Obsada: Beata Fudalej, Aleksandra Justa, Anna Ułas / Joanna Kwiatkowska-Zduń, Magdalena Warzecha, Monika Dryl, Joanna Gryga, Kacper Matula, Paweł Głowaty, Jacek Mikołajczak, Waldemar Kownacki, Arkadiusz Janiczek, Paweł Tołwiński i Marek Barbasiewicz

Czas trwania: 100 minut (bez przerwy) 
Data premiery: 27 listopada 2021 roku

Teatr Narodowy / Scena przy Wierzbowej
ul. Wierzbowa 3
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 356831