PALMIRY – ZABIĆ WSZYSTKICH POLAKÓW (recenzja)

Palmiry – przed wojną prawie nieznana wioska w Puszczy Kampinoskiej. Niewielu wiedziało, że w latach 20-tych w pobliżu wsi powstały magazyny amunicji dla wojska. Dziś zaliczyć ją należy do miejsc symboli męczeństwa Polaków, szczególnie w pierwszym okresie hitlerowskiej okupacji. Na dźwięk tej nazwy winno ugiąć się każde kolano i pochylić głowa każdego z nas.

Pomijając bezdyskusyjny bezsens wojen i wszelkich zbrojnych konfliktów, dziś jak bajki brzmią opowieści o czasach starożytnych, gdy wstrzymywano wojny na czas olimpiad. Nawet w tak pogardzanym przez wielu średniowieczu bitwy toczyły tylko wojska. Jaki sens bowiem niszczyć mieszkańców, jeśli chcemy korzystać z podbitych terenów.

Tymczasem w XX wieku spadkobiercy wielkiego narodu, który miał wśród swoich przedstawicieli Bacha, Goethego, Schillera, Wagnera zafundowali światu zmiany. Nasz polski język w II wojnie światowej uzupełniliśmy o całą gamę nowych nie znanych wcześniej określeń. Nastały łapanki, obławy, aresztowania, przesłuchania z torturami, masowe egzekucje, obozy zagłady, krematoria, eksterminacja, holocaust. Wszystko pod jednym hasłem – ludobójstwa.

Nadszedł wrzesień 1939 r. Krótko po rozpoczęciu wojny, Niemcy wymyślili i realizowali z pedantyczną dokładnością tzw. Akcję A-B. I tak w przypadku Warszawy postanowili wykorzystać las w Palmirach. Zbrodniczym założeniem tej „akcji” było hasło zawarte w tytule książki – Zabić wszystkich Polaków. Rozpoczęli od eliminacji elit, w myśl zasady - niszcząc inteligencję najłatwiej złamać kręgosłup narodu. Nic dziwnego, że wśród ofiar Palmir znaleźli się tacy ludzie jak marszałek sejmu Maciej Rataj, czy drogi wszystkim Polakom złoty olimpijczyk Janusz Kusociński.
Autor nowej publikacji o Palmirach postanowił potraktować temat tej zbrodni w niecodzienny sposób. Nie jest to typowa książka dokumentalna. Stanowią ją fabularyzowane sceny z różnych miejsc z udziałem zwykłych ludzi: Polaków, Niemców, żołnierzy i przypadkowych świadków. Niczym układankę z puzzli pokazuje spiralę zdarzeń nakręcającą machinę zbrodni, narastający terror. Stopniowo bohaterowie książki oswajają się z faktem wybuchu wojny, nową rzeczywistością. Sanitariuszka Lucyna Nowacka, leśnik Ignacy, Tadzik, elektryk Rychlik, fryzjer Piegat, to tylko niektórzy z nich. Ich dobór nie jest jednak przypadkowy. Naprzeciw nich los postawił panów ich życia, jak Joseph Meisinger, szef policji i SS w Warszawie, czy Max Daume odpowiedzialny za zbrodnię w Wawrze. Ci dwaj powrócili po wojnie do Warszawy w 1947 roku, by zawisnąć na stryczku w więzieniu mokotowskim, po osądzeniu ich jako zbrodniarzy wojennych.

Tylko z pozoru, opisana scena odwetowej masakry w Wawrze nie jest związana z Palmirami. To jedno z pierwszych miejsc zbiorowych mordów na ludności cywilnej, zapowiedź twardych nowych rządów. Autor wplata ponadto scenę z Wawelu z posiedzenia u gubernatora Franka oznajmiającego swą decyzję o wprowadzeniu akcji A-B. Ten niewinny skrót z niemieckiego Außerordentliche Befriedungsaktion, po polsku oznacza „Nadzwyczajną Akcję Pacyfikacyjną” wymierzoną przede wszystkim w środowiska inteligenckie.

Od samego początku okupacji hitlerowskie służby rozpoczęły swoje „dzieło”. Aleja Szucha, Pawiak, Daniłowiczowska, Rakowiecka, Sejm i ogrody sejmowe - to miejsca, które okryły się ponurą sławą. Jednak dopiero las w Palmirach pozwolił im na wielką skalę przeprowadzać egzekucje, z dala od miasta, bez świadków. Autor Mariusz Nowik podkreśla w książce, że mimo to na każdym kroku Niemcy natrafiali na odważnych Polaków, którzy patrzyli im na ręce, zapamiętywali, rejestrowali fakty z nadzieją, że nadejdzie wolność i rozliczenie zbrodni. Takie świadectwa po wojnie złożył m.in. cudownie uratowany z wawerskiej masakry fryzjer Piegat, złożyły też polskie strażniczki z więzienia na Pawiaku. Najobszerniejsze okazały się powojenne zeznania urzędniczki Wandy Janiny Gruszki pracującej w biurze oddziału kobiecego Pawiaka zwanego „Serbią”. Z narażeniem życia wykonywała ona kopie list więźniów przeznaczonych do transportu, jak się okazało do lasu w Palmirach. Największy ilościowo transport wywieziono z Pawiaka w dniach 20 i 21 czerwca 1940 roku. Listy te przytacza autor, są one uzupełnieniem zeznania p. Gruszki.

Do tego grona odważnych, bezkompromisowych bohaterów śledzących poczynania Niemców z pewnością należy zaliczyć kampinoskich leśników. Z bezpiecznej odległości obserwowali budy wiozące więźniów, a po egzekucjach oznaczali te miejsca łuskami nabojów wbijanymi w pnie drzew. Po wojnie okazało się to bardzo pomocne w ustaleniu miejsc kaźni, mimo maskowania ich i obsadzania drzewami przez niemieckich oprawców.

Cennym walorem książki jest także strona graficzna. Niemcy z pedantyczną dokładnością dokumentowali swą działalność, w czym wyróżniał się niejaki porucznik Jakobs, miłośnik fotografii. Dzięki temu możemy zobaczyć utrwalone sceny zbrodni z palmirskiego lasu. Uzupełniają je zdjęcia z powojennych prac ekshumacyjnych oraz zdjęcia dokumentów sporządzonych po rozpoznaniu ciał Macieja Rataja i Janusza Kusocińskiego. Milczący las w Palmirach nadal kryje swe tajemnice. Ekshumacje prowadzone zaraz po wojnie pozwoliły na identyfikację około połowy pomordowanych, a całkowita ich liczba nie jest ostatecznie ustalona.

Na listach ofiar lasu w Palmirach znajdują się 2004 osoby. Barbara Wiśniewska-Sokołowska miała być numerem 2005. Dlaczego ocalała? Tego dowiecie się z książki, którą naprawdę trzeba przeczytać.

Palmiry - Zabić wszystkich Polaków

Autor: Mariusz Nowik
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2021
Oprawa: twarda
Liczba stron: 328
Format: 24 x 17 cm
Franciszek Trynka
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 354642