SEKRET DŁUGOWIECZNOŚCI

Chyba nikt nie lubi kataru. Nie byłoby problemu, gdyby pewien medyk, żyjący swego czasu w Warszawie, zdradził potomnym swój sekret. 

Stańczyk, błazen króla Zygmunta Starego, twierdził, że najwięcej w Rzeczypospolitej jest lekarzy. By to udowodnić, obwiązał szczękę chustą udając ból zębów, a każdy, kto z nim rozmawiał podawał mu gwarantowane i sprawdzone sposoby powrotu do zdrowia. 

Polacy znają setki sposobów na jedną chorobę, jednak lekarz, który znał skład panaceum czyli jednego lekarstwa na wszystkie choroby, przybył do Warszawy z Katalonii. Nazywał się Bonaventura de Galves i bardzo szybko zdobył sławę tak wielką, że można by napisać - w czasie jego spacerów chodziła przed nim, za nim i obok całkiem samodzielnie. 

W połowie XVIII wieku de Galves był w stanie wyleczyć wszystkie choroby, od reumatyzmu i niepłodności poczynając, a kończąc na katarze, na który nawet współczesna medycyna nie ma lekarstwa. O medyku i jego cudownym lekarstwie mówiono na ulicy i na salonach. Czy była to prawda, dzisiaj już nie sprawdzimy. Ponieważ de Galves nie posiadł sekretu leku gwarantującego nieśmiertelność, zmarł 8 czerwca 1774 roku, do ostatniego dnia ciesząc się doskonałym zdrowiem oraz dużym majątkiem, uzyskanym ze sprzedaży cudownego leku. Jego doczesne szczątki spoczęły na cmentarzu przy kościele pod wezwaniem Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny na Nowym Mieście przykryte kamienną tablicą. 

Po jego śmierci pojawiło się około trzydziestu „następców”, którzy twierdzili, że to właśnie im umierający przekazał tajemnicę panaceum. Żaden jednak nie osiągnął tak spektakularnych sukcesów medycznych i finansowych jak Katalończyk. 

Cmentarz przy kościele Nawiedzenia NMP został zlikwidowany pod koniec XVIII wieku. Najprawdopodobniej usunięto groby i tablice, pozostawiając ciała w ziemi. Gdy w 1904 na terenie dawnego cmentarza prowadzono roboty kanalizacyjne, z ziemi zaczęto wydobywać szkielety. Znalezione szczątki złożono w jednym miejscu, ustawiając nad nimi krzyż. Kościół w czasie ostatniej wojny został zniszczony, a z dawnego cmentarza przetrwały tylko dwie tablice, obecnie wmurowane w ścianę. Jedna z nich pochodzi z grobu Bonawentury de Galvesa. Gdy teraz będziemy przechodzić obok tego kościoła, wspomnijmy lekarza, który znał lekarstwo na wszystkie choroby. Zwłaszcza, jeśli przechodząc, będziemy kichać, i co chwila sięgać do kieszeni po chusteczkę. 

Arkadiusz Żołnierczyk

19 maja 2020 roku
Fot. Arkadiusz Żołnierczyk
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 356791