EMIL KAREWICZ – POŻEGNANIE BRUNNERA

Współtwórca najsłynniejszego serialowego duetu aktorskiego spocznie na Wojskowych Powązkach. 

Jest niewątpliwym ewenementem, że para aktorów grających oficerów armii, która w czasie II wojny światowej przysporzyła Polsce tak ogromnych nieszczęść, w swoich filmowych wcieleniach zyskała tak wielką popularność. Mam na myśli oczywiście „Stawkę większą niż życie” i role Karewicza i Mikulskiego. 

Znane są zdania niektórych aktorów, którzy wręcz odmawiali występów w serialach, motywując to obawą przed zaszufladkowaniem. Tak przed serialami bronili się kiedyś Daniel Olbrychski czy Gustaw Holoubek. Na nic wtedy wieloletnia praca, dziesiątki ról, gdy widz zapamięta jedną słynną rolę z serialu. Bo powiedzmy, szczerze ile ról Andrzeja Kopiczyńskiego poza Czterdziestolatkiem wymieni przeciętny telewidz, albo Stanisława Mikulskiego poza filmowym Klossem? A przecież ich kariera sceniczna i filmowa była długa i bogata. 

Podobnie było z Emilem Karewiczem, słynnym oberstrurmbahnfűhrerem Hermannem Brunnnerem. Ta rola zdominowała na wiele lat dokonania aktora w jego karierze trwającej blisko 70 lat! 

Ale zacznijmy od początku. Urodzony wilnianin. Tu w Wilnie miał miejsce jego sceniczny debiut, który zadecydował o jego przyszłym zawodzie - aktora. Po wojnie ukończył Studio Dramatyczne Iwo Galla (weszło później w skład utworzonej w Krakowie PWST). 

Początki kariery scenicznej Emila Karewicza związane są z teatrami Łodzi – Teatrem im. S. Jaracza oraz Nowym. Od 1962 roku do emerytury występował na deskach teatrów warszawskich. Początkowo w Ateneum i Dramatycznym, następnie aż do końca kariery w Teatrze Ludowym, nazwanym później Nowym. Nie sposób wyliczyć udziału w ważnych spektaklach teatralnych w jego karierze scenicznej obejmującej przekrój twórczości dramatycznej od Szekspira po czasy współczesne. 

Równolegle do jego kariery scenicznej, biegła od 1950 roku, równie długa, kariera filmowa. Z początkowych ról filmowych Karewicza trzeba odnotować występ w „Kanale” Andrzeja Wajdy. Zagrał w kilkudziesięciu filmach pełnometrażowych, z których wymienię tylko „Hubala” i „Lalkę”. Na ekranie pojawiał się jeszcze po przejściu na emeryturę zapraszany do pojedynczych odcinków seriali telewizyjnych jak: „Klan”, „Na dobre i na złe”, „Barwy szczęścia”. Ostatni raz na ekranie zobaczyliśmy go w tym ostatnim serialu w 2013 roku. Emil Karewicz dożył sędziwego wieku – 97 lat. 

Jedną z ważniejszych ról Emil Karewicz zagrał w „Krzyżakach” Aleksandra Forda. To rola niczym symbol. Aktor rodem z Litwy wcielił się w rolę księcia litewskiego, wielkiego króla Polski, założyciela potężnej dynastii Jagiellonów. Wtedy, w 1960 roku była to prawdziwa superprodukcja polskiego kina. Pierwszy polski kolorowy film panoramiczny, w czasach dopiero raczkującej telewizji zrobił na wszystkich ogromne wrażenie i cieszył się wielkim zainteresowaniem widzów. Polacy mogli poczuć się dumni, że to co podziwiali w amerykańskich westernach czy francuskich filmach gatunku „płaszcza i szpady”, ten filmowy rozmach, był możliwy do realizacji także przez rodzimych filmowców. Batalistyczne sceny pokazujące bitwę pod Grunwaldem weszły do kina światowego, a co najmniej światowego oświatowego, bowiem żaden dokument, również zagraniczny, nie omieszkał wykorzystać fragmentów naszej produkcji, przedstawiając historię zakonu krzyżackiego. Był to film poruszający również serca Polaków. Niejeden widz poczuł ciarki na plecach, oglądając słynną scenę z dwoma skrzyżowanymi mieczami, znakomicie zagraną przez Emila Karewicza. 

Film ten był ważny nie tylko dla dorosłej publiczności. Dla wielu młodych Polaków było to prawdziwe wejście w świat kina. W czasach, kiedy polska kinematografia dopiero zaczynała kręcić filmy dla młodego widza („Szatan z VII klasy” powstał w tym samym 1960 roku, „Panienka z okienka” cztery lata później), film ten był dla wielu uczniów niezapomnianym wydarzeniem. I to przeżywanym wspólnie z kolegami, bowiem organizowano wówczas zbiorowe wyjście do kina całymi klasami. Przeżywane i komentowane. Każdy chłopak chciał być Zbyszkiem z Bogdańca. 

I choć od tamtej pory pojawiło się wiele filmów ważnych dla duszy Polaka, wspomnijmy Trylogię zrealizowaną przez Hoffmana, „Noce i dnie” Antczaka oraz „Ziemię obiecaną” Wajdy, to jednak „Krzyżacy” z Emilem Karewiczem pozostaną zawsze pierwsi. 

Odszedł wielki aktor, świadek i współtwórca wielkości naszego polskiego kina. Niech spoczywa w pokoju! 

Franciszek Trynka 

22 czerwca 2020 roku
.
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 352528