MIRABELKA Z MURANOWA

Nowa wystawa czasowa w Muzeum Historii Żydów Polskich Polin „Tu Muranów”, to spacer w czasie i przestrzeni, podczas którego nie brakuje zaskakujących wątków kulinarnych. 

Czym jest kulinarna tradycja miasta? Listy i rankingi dań to jedno, ale ważne są też potrawy, które jemy lub lubimy my sami, czyli tego miasta mieszkańcy. Bardzo często za potrawy tradycje uważamy smaki naszego dzieciństwa – babcine pierogi lub pomidorową gotowaną przez mamę. Na Murowanie przez dziesięciolecia dzieciństwo smakowało mirabelką. 

Spacerując między instalacjami wystawy „Tu Muranów” poznajemy ludzi, oglądamy budynki, a nawet słyszymy gwar przedwojennych Nalewek, ponieważ chór Polin odtworzył i nagrał okrzyki ulicznych handlarzy. Możemy odpocząć w cieniu drzew „Ogrodu Krasińskich” i wyobrazić sobie smak domowych deserów gotowanych w kuchniach mieszkań wybudowanych w ramach projektu nowej, powojennej dzielnicy, a zwłaszcza kompotu i tortu z mirabelek. 

Na wystawie, wśród muranowskich opowieści można bowiem odnaleźć historię drzewka - mirabelki, które zostało zasadzone na tyłach kamienicy u zbiegu ul. Nalewki i ul. Franciszkańskiej w latach 20. XX wieku. Mirabelka ta przetrwała wojnę, czasy getta, zniszczenie dzielnicy oraz powojenną odbudowę. Trafiła nawet na karty literatury polskiej, bo pisała o niej sama Hanna Krall. 

Nowi mieszkańcy budowanej dzielnicy dbali o drzewko dostarczające owoców na konfitury i kompoty. Jedna z pań domu nasączała esencjalnym wywarem biszkopty do tortów: jej dzieci, Wojciech i Witold Fizytowie, nie chcieli za bardzo pić kompotu, ale zachwycali się domowym ciastem. Mirabelka dotrwała do naszych czasów, ale w grudniu 2016 r. została wycięta przez dewelopera, który zabudował podwórko przy ul Wałowej, czyli tyły posesji ul. Andersa 10. 

To jednak nie koniec historii śliwek mirabelek z Muranowa. Wojciech Fizyta z żoną Alicją wyemigrował do Stanów Zjednoczonych i przez sentyment zabrał ze sobą pestki podwórkowej mirabelki, z której wyhodował młode rośliny i zasadził je w swojej winnicy pod Waszyngtonem. Z tych „amerykańskich” drzewek miejscy aktywiści przywieźli do Polski szczepkę do rozsady. Znaleziono dla mirabelki nowe miejsce na Muranowie – w 2018 r. została zasadzona na skwerze im. Tekli Bądarzewskiej. Nieco ponad rok później młode drzewko znowu zwróciło uwagę lokalnych mediów, ponieważ w grudniu 2019 r. zostało złamane, zapewne przez wandali. 

Mirabelka z Muranowa stała się symbolem historii dzielnicy i „żywym” nośnikiem pamięci dzielnicy, a w pewnym sensie całej Warszawy: niszczonej i odbudowywanej przez kolejne pokolenia zaangażowanych mieszkańców. Podobnie kompoty i dżemy z rosnących w mieście drzew owocowych, tych ze skwerków i tych z działek, stały się istotną częścią kulinarnych wspomnień z dzieciństwa warszawiaków, którzy dorastali wśród ulic, podwórek i parków stolicy. Wracając zaś do wystawy czasowej „Tu Muranów” w Muzeum Polin, można ją oglądać do marca przyszłego roku. 

Agnieszka Kuś

10 lipca 2020 roku 
Fot. Agnieszka Kuś
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 298749