HEROIC WALTZ – HOŁD ZŁOŻONY POWSTAŃCOM

Dziś jest 76. rocznica Powstania Warszawskiego. Rozmawiamy z trębaczem jazzowym Rafałem Dubickim o jego najnowszym singlu zatytułowanym „Heroic Waltz” poświęconym walczącej w czasie powstania Warszawie. 

Redakcja: Pochodzisz z Miniąt na Pomorzu, akademię muzyczną kończyłeś w Bydgoszczy. Do Warszawy przyjechałeś za namową kolegów, na jam session. Tu znalazłeś pierwszą poważną pracę i tutaj nagrałeś swoją pierwszą, świetnie przyjętą na rynku płytę „Story About Emotions”. Skąd wziął się pomysł na singiel zadedykowany powstańczej Warszawie? 
Rafał Dubicki: Zaraz po wydaniu pierwszej płyty „Story About Emotions”, w kwietniu 2019 roku, rozpocząłem pracę nad kolejnym materiałem i tak, siedząc przy pianinie, bo tak wygląda mój proces twórczy, pomyślałem, że nie mam żadnego walca. Przyszła mi wtedy do głowy melodia, która klimatem skojarzyła mi się z piosenkami i utworami, które słyszy się w filmach o wojnie, filmach o Powstaniu Warszawskim. Zapamiętałem ją, spisałem, a potem z kolegami, z którymi gram spotkaliśmy się, poaranżowaliśmy skomponowany przeze mnie kawałek i kiedy odsłuchiwałem go w domu, to zrozumiałem, że Powstanie Warszawskie to bardzo dobry kierunek. Każdego dnia patrzę na Warszawę i ją podziwiam — jest stolicą, najnowocześniejszym miastem w Polsce, ale zdaję sobie sprawę, że 76 lat temu były tutaj tylko zgliszcza. Zawsze byłem pod wielkim wrażeniem, jak szybko to miasto się podniosło po działaniach związanych z wojną. 

Red.: „Heroic Waltz” to hołd oddany walczącej Warszawie. Co zrobiło na tobie największe wrażenie, jeśli chodzi o Powstanie Warszawskie? 
Dubicki: Byłem przede wszystkim pod wrażeniem ludzi, którzy walczyli. Obecnie prowadzi się bardzo burzliwe dyskusje, czy było warto, czy nie było warto walczyć. Ze strategicznego punktu widzenia, po chodnej kalkulacji, okazuje się, że nie było warto wszczynać żadnego powstania. Walki, które toczyły się na terenie Warszawy zakończyły się tragicznie, zrównały miasto z ziemią i zdziesiątkowały jego populację. Niemniej jednak wydaje mi się, że powstańcy walczyli przede wszystkim o godność i tożsamość narodową i w tym sensie są zwycięzcami. Legenda AK pozwoliła przetrwać temu narodowi 50 lat zaboru komunistycznego i dzięki temu, między innymi, możemy żyć w wolnym kraju. Uważam, że tym ludziom należy się hołd i pamięć. To jest wielki wyczyn. 

Red.: Porozmawiajmy o utworze „Heroic Waltz”. Skomponowany jest z trzech części. Pierwsza część jest bardzo mroczna i niepokojąca. 
Dubicki: Tak, budowa utworu jest trójdzielna. Z premedytacją tak to zaaranżowaliśmy z chłopakami z zespołu. Wstęp jest rzeczywiście dość mroczny, opowiada o rzadkich momentach, kiedy walki na terenie Warszawy ustawały. Wyobraźmy sobie taką sytuację: godzina 23, ktoś siedzi na barykadzie, bo ma wartę, w oddali słychać wybuchy, dominuje niepokój, o to, co przyniesie następny dzień. W głowie nawałnica myśli: czy przeżyję czy nie, czy jakiś budynek się zawali i mnie przygniecie, czy nie. Jeśli zginę, to jak? Zasadniczo chciałem za pomocą muzyki pokazać niepokój, jaki towarzyszył powstańcom w tych rzadkich chwilach pozornego wytchnienia. 

Red.: Część środkowa jest mocno zaskakująca. Jeśli miałabym nazwać ją jednym słowem, to byłoby to słowo radość. 
Dubicki: Powstanie to nie tylko smutek, płacz, śmierć. Ci ludzie pomimo okoliczności starali się żyć normalnie. Zakochiwali się, zawierali związki małżeńskie, organizowali spotkania towarzyskie, po to, by czerpać z tego życia jak najwięcej się da, bo kto jak kto, ale oni najmniej wiedzieli, ile jeszcze pożyją. Każdy dzień mógł być, i był dla wielu, ostatnim. I to życie, ten heroizm w walce, ten entuzjazm, te miłości i próby normalnego życia, to jest właśnie ta druga część. Walc to piękny taniec. Wiem, że to kuriozalnie brzmi, ale starano się, w tych warunkach, bawić się jak najczęściej i to również chciałem pokazać. 

Red.: I dochodzimy do części ostatniej, ponownie smutnej i pełnej mroku. 
Dubcki: Tak, część, która kończy utwór, jest znowu mroczna. Po tej euforii, wybuchu radości i entuzjazmu, że walczymy, że wygramy, następuje moment zwątpienia i świadomość końca. Część pierwsza i trzecia to taka klamra, w której chciałem złapać wszystko to, co ci ludzie mogli wtedy przeżywać, wszystko to o czym mogli myśleć. 

Red.: Do utworu powstał wideogram, czy możesz powiedzieć o nim coś więcej? 
Dubicki: Tak, wideogram powstał przy współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego i składa się z oryginalnych zdjęć podporucznika Eugeniusza Lokajskiego, powstańca warszawskiego, żołnierza kompanii sztabowej „Koszta”. Muzeum pozwoliło mi skorzystać ze swoich archiwalnych zbiorów, myślę, że fajnie wyszło. 

Red.: I na koniec ostatnie pytanie: czy czujesz się warszawiakiem?  
Dubicki: Powiem tak, czuję się warszawiakiem z tego względu, że to miasto wiele mi dało i cały czas mi daje. Moją najlepszą decyzją w życiu, było sprowadzenie się tutaj. Gdzie bym nie jechał grać, gdzie bym nie wyjeżdżał czy służbowo, czy prywatnie, to zawsze, jak tu wracam, jak widzę warszawskie zabudowania, gdy wjeżdżam do miasta, to mam takie uczucie, że jestem u siebie. Tutaj nagrałem swoją pierwszą płytę, tutaj zacząłem grać poważne koncerty, tu ludzie wsparli mnie, przekonali, że warto grać, komponować i dzielić się tym wszystkim. 

Magdalena Kuc 

1 sierpnia 2020 roku
Fot. Magdalena Kuc
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 352522