KONCERT NA BALKONIE

Dla upamiętnienia stulecia Bitwy Warszawskiej odbyły się m.in. koncerty na żywo z balkonu Hotelu Bristol. W pierwszym koncercie wystąpiła Warszawska Orkiestra Sentymentalna, a w koncercie wieczornym zatytułowanym „Lata 20-te, lata 30-te” szlagiery przedwojennej Warszawy grali i śpiewali liczni polscy artyści. 

Podczas koncertu Warszawskiej Orkiestry Sentymentalnej można było się przenieść w czasy II Rzeczypospolitej. Prezentowane utwory artyści orkiestry wykonywali w sposób lekki, taneczny i oczywiście sentymentalny, co służyło radosnemu świętowaniu rocznicy „Cudu nad Wisłą”. Członkowie orkiestry grali na estradzie usytuowanej przed narożnym wejściem do kawiarni hotelu, natomiast wokalistka - Gabriela Mościcka - wystylizowana na pieśniarkę okresu międzywojennego śpiewała z kiepurowskiego balkonu. Wśród wykonywanych pieśni i piosenek znalazły się głównie te znane z przedwojennych rewii oraz kabaretów, z repertuaru Wiery Gran, Mieczysława Fogga czy Adama Astona, z melodiami Henryka Warsa i Jerzego Petersburskiego. Czyli utwory o miłości i sprawach damsko-męskich. Jednak, dla podkreślenia charakteru świętowanej rocznicy, publiczność usłyszała też kilka patriotycznych pieśni wojskowych z czasów I wojny światowej i wojny polsko-bolszewickiej. Były to m.in. te najbardziej znane, wzruszające pieśni „O mój rozmarynie” czy „Rozkwitały pąki białych róż”, które zresztą też są o miłości. Bo jak twierdzą niektórzy, wszystkie piosenki mówią o tym uczuciu i chyba jest w tym dużo racji. Warszawska Orkiestra Sentymentalna wykonała pieśni i piosenki z zachowaniem typowego dla tych utworów przedwojennego szyku i stylu, co pozwoliło na wzruszenie, odrobinę radości i dumy z doskonałej tradycji polskiej piosenki. Szkoda tylko, że koncert zaczął się pół godziny wcześniej niż zapowiadano, a nagłośnienie nie było najlepsze. 

Koncert wieczorny natomiast rozpoczął się pół godziny później niż pierwotnie zapowiadano. Na szczęście długą przerwę między występami na balkonie hotelu umiliła publiczności Trupa Teatralna – Warszawiaki, ferajna ubrana w typowe dla warszawskich przedwojennych cwaniaków stroje i wyposażona w liczne instrumenty muzyczne. Oprócz piosenek przedwojennej ulicy zaoferowali czyszczenie butów przez pucybuta, możliwość zakupu stylowych krawatów (wraz z „urządzeniem co krawaty wiąże i przerywa ciążę”), szelek do spodni, babki domowej w proszku do samodzielnego rozrobienia, czy mieszanki kawy o terminie ważności do 1934 roku. Chłopaki i dziewczyna spisali się wspaniale w śpiewie i tańcu, jak zwykle podtrzymując pamięć o przedwojennej Warszawie i wskrzeszając jej folklor. 

I wreszcie koncert ten najważniejszy „Lata 20-te, lata 30-te. Szlagiery przedwojennej Warszawy”. 

Konferansjer Maciej Miecznikowski przypomniał, że jest to już 6. koncert nawiązujący do występu dla tłumu Jana Kiepury na balkonie Hotelu Bristol w 1958 roku. Artystom śpiewającym z balkonu akompaniował zespół muzyczny Tango Attack. Na legendarnym balkonie jako pierwsi pojawili się pieśniarze męskiego zespołu wokalnego Affabre Concinui, którzy jako swój pierwowzór muzyczny wymieniają angielski sekstet wokalny The King’s Singers. Najpierw wykonali piosenkę „Umówiłem się z nią na dziewiątą” a następnie wiązankę składającą się m.in. z takich szlagierów jak „Pierwszy siwy włos”, „Ta ostatnia niedziela” czy „W małym kinie”. W zespole, obok basów i barytonów, można było usłyszeć dwóch artystów śpiewających kontratenorem, czyli niezwykłym głosem brzmiącym bardziej jak kobiecy niż męski, przypominającym falset. Maciej Miecznikowski rozpoczął swój występ wokalny od „patriotycznego marsza” pt. „Jak całować to ułana” z tekstem mistrza słowa Mariana Hemara. Potem przyszła kolej na śpiewające damy. Lala Czaplicka, współczesna Hanka Ordonówna, w połyskującej srebrem sukni i owinięta boa z białych piór, zaśpiewała oczywiście koronny utwór swego pierwowzoru, czyli „Miłość ci wszystko wybaczy” z mistrzowskim tekstem Juliana Tuwima. Potem publiczność została jeszcze uraczona przez Czaplicką piosenką „Szczęście raz się uśmiecha” i „Ja się boję sama spać”. Następnie można było usłyszeć Aleksandrę Borkiewicz obdarzoną lirycznym sopranem koloraturowym. Odziana w idealnie dopasowaną złotą, błyszczącą suknię zaśpiewała z balkonu piosenkę „O czym marzy dziewczyna”. I nadeszły wreszcie chwile, kiedy i kobiety zebrane pod balkonem mogły nacieszyć oczy widokiem amantów a uszy ich seksownymi głosami. Pojawił się Artur Gadowski, mężczyzna, który uwielbia wzruszać, i w sposób wyjątkowo liryczny zaśpiewał „Chryzantemy złociste” oraz rozsławione przez Polę Negri i Wierę Gran „Tango Notturno”. Przy okazji warto wspomnieć, że w przedwojennej Warszawie grano - w co chyba aż trudno nam współczesnym uwierzyć - ponad dwa tysiące różnych tang. No i nareszcie gwóźdź koncertu - Jan Kiepura - czyli Maciej Miecznikowski w cylindrze na balkonie i nieśmiertelne „Brunetki, blondynki”. Owacja. Co prawda - jak wcześniej w swojej nawijce przypomniał Piotr Giergot z Warszawiaków - nieboszczyk Kiepura śpiewał bez mikrofonu. Ale to tylko jeden drobny szczegół różniący obu balkonowych mistrzów. Bardzo sympatycznym akcentem było wykonanie seksownego fokstrotu pt. "Sex appeal, to nasza broń kobieca " w duecie Aleksandra Borkiewicz i wszechstronny Maciej Miecznikowski. 

Występom muzyków i wokalistów towarzyszyli tańczący na parkiecie Anna Głogowska, Tomasz Barański i Marcin Olszewski. 

Po zakończeniu koncertu Maciej Miecznikowski przez prawie pół godziny służył swoim ciałem wszystkim chcącym mieć z nim selfie. 

Agnieszka Orlińska 

18 sierpnia 2020 r.
Fot.  Franciszek Trynka
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 260858