BOMBA W WARSZAWSKIM „CAFÉ CLUB”

W 78 lat temu, 24 października 1942 roku, dokonano pierwszego z dwóch zamachów na „Café Club”, kawiarnię przeznaczoną wyłącznie dla Niemców. 

Kamienica Wsiewołoda Istomina, na parterze której funkcjonował znany lokal gastronomiczny, dziś już nie istnieje. Na miejscu zniszczonego domu powstał po wojnie według projektu architekta Zygmunta Stępińskiego budynek MPiK przy obecnym rondzie de Gaulle’a. 

Dla pełniejszego obrazu sytuacji, w której bojownicy Gwardii Ludowej podjęli decyzję o ataku, trzeba przypomnieć sekwencję zdarzeń, które rozegrały się wcześniej. W nocy z 7 na 8 października żołnierze Armii Krajowej podjęli akcję dywersyjną wymierzoną w system komunikacyjny wokół Warszawy, niekiedy nazywany również „bitwą o tory”. Miało to na celu sparaliżowanie działania hitlerowskiej machiny wojennej i jej transportów na front wschodni. Akcja ta znana jest pod kryptonimem „Wieniec”. Spotkała się ona z działaniami odwetowymi hitlerowców. Z więzienia na Pawiaku 15 października wywieziono 39 więźniów i rozstrzelano na wydmach Łuże w Puszczy Kampinoskiej. Następnego dnia wybrano kolejnych 50, przeważnie komunistów oraz ich sympatyków, bowiem to w tych kręgach upatrywano sprawców akcji. W pięciu miejscach na przedmieściach Warszawy ustawiono szubienice, na których dokonano ich publicznej egzekucji. 

W tej sytuacji dowództwo główne Gwardii Ludowej zadecydowało o wykonaniu akcji odwetowej. Powierzono ją miejscowemu oddziałowi GL dowodzonemu przez Bolesława Kowalskiego ps. „Janek”. Jako cel ataku wybrano trzy lokale kategorii „Nur für Deutsche”, oprócz wspomnianego „Café Club”, restaurację „Mitropa” na Dworcu Głównym, oraz kawiarnię „Café Otto” w Alejach Jerozolimskich. Ostatecznie największe szkody wyrządził atak na „Café Club”, stąd potoczna nazwa zamachu. Bezpośrednim wykonawcą zadania był Roman Bogucki ps. „Suchy”, który 24 października o godz. 19-tej wrzucił wiązkę odbezpieczonych granatów przez okno kawiarni. W wyniku wybuchu zostało ciężko rannych trzech niemiecki policjantów, a kilku odniosło lżejsze obrażenia. 

Akcję tę potępiło kierownictwo AK. Stefan Korboński, działacz podziemia, późniejszy Delegat Rządu RP na Kraj, surowo ocenił to zdarzenie, gloryfikowane przez komunistów, które było wyczynem tchórzliwym obnażającym słabość GL. Co to za bohaterstwo rzucić granat z tłumu przechodniów i skryć się w nim. 

Akcję tę i kolejną, wykonaną w lipcu 1943 roku z równie mizernym skutkiem uczciły władze komunistyczne w 10. rocznicę powstania PPR tablicą pamiątkową na ścianie budynku powstałego na miejscu kamienicy zniszczonej podczas powstania warszawskiego. Na ścianie łącznika pomiędzy budynkiem mieszczącym obecnie MPiK, a sąsiednią kamienicą przy Alejach Jerozolimskich, umieszczono dużych rozmiarów mozaikę, przedstawiającą moment zamachu na Café Club. 

Tę niską ocenę zamachu, będącego również tematem kpin podziemnej Warszawy w czasie okupacji, potwierdzają także publikacje ksiażkowe. I tak wydane jeszcze w 1980 wielkie dzieło „Warszawa jej dzieje i kultura” nie wspomina o tym zamachu ani słowem, a hasło Gwardia Ludowa w indeksie w ogóle nie istnieje. Prof. Bartoszewski w swoim encyklopedycznym wydaniu „1859 dni Warszawy” wspomina z kronikarskiego obowiązku, że takie zdarzenie miało miejsce, jednak bez słowa komentarza. 

Franciszek Trynka 

24 października 2020 roku
"Cafe Club", Bal Sylwestrowy
Fot. Franciszek Trynka 

Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 359928