SEZON W ŚWIETLE

Niewielka salka Teatru Collegium Nobilium wypełniona była po brzegi oczekującymi na spektakl widzami. Na minimalistycznej scenie z białym ekranem w tle dwójka ludzi: mężczyzna i kobieta. Mężczyzna siedzi, ciało oplata mu pokaźnej długości łańcuch. Kobieta stoi odwrócona tyłem przed tablicą do prezentacji. Tak zaczyna się sztuka zatytułowana „Sezon w świetle” – jedna z najsłabszych, na jakich byłam.
Opis „Sezonu w świetle” przedstawiony na stronach teatru Collegium Nobilium jest bardzo jasny i czytelny. Sztuka opowiada historię dwójki ludzi, Proma i Marie, którzy nie mogą pogodzić się z zamknięciem fabryki zapałek, w której pracowali. Prom, dawny kierownik fabryki, to zgorzkniały idealista, uziemiony bóg, buntownik toczący od lat walkę o swoją tożsamość. Jego współpracowniczką jest naukowczyni Marie. Opanowana, skupiona na postępie, wierzy, że w zaistniałym porządku rzeczy można zaprowadzić zmianę. Zarówno Marie, jak i Prom skrywają pewną tajemnicę, która jest dla nich ogromnym ciężarem. Pewnego dnia do fabryki trafia młody początkujący poeta o imieniu Rimbod i wywraca zastały porządek do góry nogami. 

Tak przedstawia się w skrócie fabuła „Sezonu w świetle”. Proste? Niestety, nie koniecznie. Otóż, gdybym wcześniej, przed spektaklem, nie przeczytała opisu sztuki na stronach Teatru, to nie miałabym bladego pojęcia, o czym „Sezon w świetle” opowiada. Innymi słowy, nie wyobrażam sobie rozkminiania fabuły przedstawienia z przysłowiowego marszu, ponieważ jest ona kompletnie nieczytelna. Ale po kolei.
Zacznijmy od imion bohaterów dramatu. Prom – dawny dyrektor fabryki, imię otrzymał zapewne po mitycznym Prometeuszu, tytanie, który dał ludziom ogień, za co został skazany przez najwyższego z bogów Zeusa na niewysłowione męczarnie. Prom przez praktycznie cały spektakl ciągnie za sobą długi łańcuch, który nie pozwala mu na swobodne poruszanie się. Jest chmurny, a swoje demony zalewa kolejnymi drinkami. Naukowczyni Marie imię otrzymała prawdopodobnie po Marii Skłodowskiej-Curie i chyba z nią ma nam się kojarzyć. Jest jeszcze młody poeta Rimbod. Analogia z francuskim poetą Arturem Rimbaud jest bardzo jasna i czytelna. 
Niestety, fabuła spektaklu jest tak zawiła, że podczas oglądania przedstawienia nie jesteśmy w stanie stwierdzić, kto kim jest naprawdę i gdzie się właściwie znajdujemy oraz o co chodzi trójce bohaterów. Innymi słowy, czy Prom to tylko dawny dyrektor fabryki zapałek, czy może mityczny tytan Prometeusz, który dziwnym trafem utknął na jej terenie? Czy jego prawa ręka Marie jest zwykłą naukowczynią, czy może jednak mamy tutaj do czynienia z samą Marią Skłodowską-Curie? Takie samo pytanie można postawić w odniesieniu do introwertycznego poety Rimboda. Czy jest on Arturem Rimbaud ? Jeśli tak, to czy nieczynna fabryka zapałek jest realnym miejscem, czy może jakąś nierealną przestrzenią, w której spotkała się trójka bohaterów dramatu. Szczerze? Pojęcia nie mam. Niestety z dialogów mało co wynika. Zwłaszcza, że część z nich jest kompletnie niesłyszalna. Na domiar złego całą sprawę komplikuje inscenizacja. Na białym ekranie w głębi sceny pojawiają się płomienie, które mogą nawiązywać zarówno do fabryki zapałek, jak i np. do ognia piekielnego.
Z trójki aktorów ze sztuką najlepiej poradził sobie, grający Proma, Tomasz Nosiński. Jego bohater jest zgorzkniały, mroczny i dekadencki. Najmniej podobała mi się rola Marie, w którą wcieliła się Maria Bijak. I nie chodzi już nawet o samo granie, ale o fakt, że postać Marie w wielu momentach wydaje się postacią zwyczajnie zbędną. Scena, w której prawa ręka Proma maluje sprayem na flipcharcie różnego rodzaju „esy-floresy” wyglądała tak, jakby została wymyślona tylko po to, by Marie nie stała bez sensu na scenie. Być może zapytacie o to, co mi się podobało? Otóż podobało mi się to, jak została zaaranżowana przestrzeń dla widowni. Audytorium zostało zaprojektowane tak, by widzowie mogli być jak najbliżej grających na scenie aktorów. I to w zasadzie tyle.
Magdalena Kuc
Fot. Dyba Lach

SEZON W ŚWIETLE 

Scenariusz i reżyseria: Aleksandra Bielewicz 
Scenografia: Łukasz Misztal 

Obsada: Marysia Bijak, Jan Kwapisiewicz, Tomasz Nosiński 

Czas trwania: 60 minut (bez przerwy) 
Data premiery: 8 września 2021 roku 

Teatr Collegium Nobilium 
ul. Miodowa 22/24
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 609958