PODPOWIADANKI: W PRZEDPOKOJU U KRÓLA

Weszliśmy do Sali Białej. 
- Jesteśmy w królewskim przedpokoju – zacząłem mówić, ale Miśka mi od razu pzrerwała. 
- Przedpokoju? Przecież to jest wielki pokój a nie przedpokój. 
- Przedpokój jest mniejszy i kwadratowy… – poparł ja brat. 
- Albo długi i wąski – dokończyła Misia. 
- W królewskim zamku lub pałacu przedpokojami nazywamy pomieszczenia, które znajdowały się przed salą tronową. W nich goście oczekiwali audiencję, czyli przyjęcie przez króla. Nie można było, ot tak, wejść sobie do sali audiencjonalnej prosto z ulicy. Obowiązywały pewne reguły, czy zasady zachowania, które nazywamy etykietą. A ta właśnie etykieta wymagała, aby przed salą tronową były aż trzy przedpokoje (z francuska zwane antyszambrami). 
- A dlaczego były aż trzy antyszamba… ? – Misi aż język się poplątał. 
- Antyszambry! – poprawiłem ją i od razu dorzuciłem. – Każda antyszambra przeznaczona była dla innych gości. To w której ktoś czekał na spotkanie z królem zależało od jego pozycji społecznej, majątku i roli, jaką odgrywał w społeczeństwie. Zatem, pierwsza, ta, w której teraz jesteśmy, przeznaczona była dla pomniejszych szlachciców, czasem może trafił się nawet jakiś bogaty mieszczanin zaproszony przez władcę. Druga była, dla znaczniejszych gości, z większymi zasługami dla kraju, trzecia zaś dla najważniejszych osób w państwie, senatorów, wojewodów, biskupów… Dlatego ta trzecia zwana była Przedpokojem Senatorskim. 
- A długo musieli czekać na tę au-dien-cję? – wysylabizował Poldek. 
- To zależy o której kto przyszedł, ale zazwyczaj nikt nie przychodził na ostatnią minutę, więc trochę się goście musieli nastać. 
- To nie mieli na czym usiąść – zdziwiła się Miśka. 
- Kiedyś znalazłem informację, że tzw. bankietki ustawione były w Przedpokoju Senatorskim. Czy były także w dwóch pierwszych, nie wiem tego na pewno, ale sądzę, że nie. Druga antyszambra, tzw. Pokój Marmurowy była na to chyba za mała, a wygodą gości czekających w Sali Białej nikt się pewnie za bardzo nie przejmował. 
- A czy te wielkie obrazy były tutaj za czasów króla? 
- Tak. Król zamówił je w Paryżu specjalnie do tej antyszambry. Chciał, aby oczekujący tu ludzie, oglądając je, zastanawiali się nad pewnymi rzeczami. Popatrzcie na ten obraz – wskazałem na płótno wiszące tuż obok drzwi, przez które przeszliśmy z Sali Balowej. 
- Siłują się ze strzałami? – zdziwił się Poldek. 
- Poniekąd – potwierdziłem. – Pod obrazem jest łaciński napis, który można przetłumaczyć jako „Zjednoczeni, niezwyciężeni”. Jest stara opowieść o królu Scytów, który na łożu śmierci kazał swoim starszym synom złamać pęk strzał. Trzech osiłków, tak jak pokazuje ten obraz, siłowało się, siłowało, ale nie dało dary. Tymczasem najmłodszy syn, pojedynczą strzałę złamał bez najmniejszego trudu. „Bądźcie, po mojej śmierci, jak ten pęk strzał! – zdawał się mówić starzec – a nikt was nie pokona”. Inne obrazy z kolei opowiadały o różnych epizodach z czasów wojen w starożytnym Rzymie. Każdy zaś miał pobudzać ludzi do myślenia o tym, jak mają działać w imię rozwoju królestwa. 
- A tutaj są same małe portrety – Miśka zaglądała już przez drzwi do kolejnej sali. 
- To tzw. Pokój Marmurowy. Domyślacie się skąd wzięła się ta nazwa? 
Poldek zrobił mądrą minę i powiedział wolno: 
- Pewnie od marmuru… 
- A czym jest marmur? 
- Kamieniem? 
- Skałą? 
- Zgadza się, czyli ściany w tej antyszambrze są… 
- Z marmuru! – zakrzyknęły bliźniaki.
- Tutaj, w drugiej antyszambrze, król kazał urządzić galerię królów polskich. Wiecie już, ze od końca XVI wieku nie było dynastii królewskiej, czyli przechodzenia dziedzicznego tronu z ojca na syna. Króla wybierała szlachta na polach pod Warszawą. Dlatego zamiast galerii przodków królewskich, jak to było w innych pałacach władców europejskich, tutaj mamy portrety poprzedników Stanisława Augusta. Wszystkie te portrety są autentyczne wykonane przez nadwornego malarza, pochodzącego z Włoch, Marcello Bacciarellego. Te najstarsze, popatrzcie na ten portret między oknami przedstawia pierwszego króla Polski, którym był…? – zawiesiłem głos.
- Mie… - Miśka zamilkła pod groźnym okiem brata. 
- Bolesław Chrobry – poprawił ją Poldek. 
- No racja, Mieszko I był tylko księciem. – Miśka pacnęła się otwartą dłonią w czoło. 
- Przyjrzyjcie się koronie, którą Bolesław ma na głowie. Oryginalna korona królów polskich została zniszczona przez Prusaków na początku XIX wieku. Tylko na kilku obrazach i zachowanych kolorowych rysunkach Bacciarellego można zobaczyć, jak ona wyglądała. 
- A ten wielki portret, to pewnie król sponsor? – Poldek zabłysnął znajomością nowego słowa. 
- Marcello Bacciarelli, na zlecenie Stanisława Augusta wykonał ten portret, na którym przedstawił władcę w stroju koronacyjnym. 
- Nad lustrem są posągi kobiet, to mogą być jakieś symbole... 
- Ta z mieczem to pewnie sprawiedliwość – domyśliła się Misia. 
- Ta kobieta z liściem palmowym, to pokój -dorzuciłem od siebie. 
- Już wiem, gdzie widziałem podobne… Nad drzwiami Sali Balowej. 
- Brawo, Poldek! Między nimi zaś widzicie tzw. kartusz królewski z godłami Królestwa Polskiego… 
- To orły! 
- I Wielkiego Księstwa Litewskiego. 
- To jeźdźcy… 
- To Pogoń litewska – Poldek spojrzał na siostrę nieco pogardliwie. 
- Oba te kraje tworzyły Rzeczpospolitą Obojga Narodów. A pośrodku jest herb rodziny króla, tutaj mamy „Ciołka”, czyli młodego byczka. Jest to herb rodziny Poniatowskich. 
- A jak panował król Waza? – zaciekawiła się Misia. 
- To w środku był snopek zboża dynastii Wazów. 
Na suficie namalowana była bogini z rogiem obfitości, z którego wysypywały się królewskie korony i złote monety. 
- Misia, stań w tym rogu – wskazałem jej miejsce tuż przy drzwiach, przez które weszliśmy. – A ty, Poldek stań w tamtym, po drugiej stronie. Teraz spójrzcie na sufit. Na które z was spadają te korony i dukaty? 
- Na mnie – jednocześnie zakrzyknęli oboje. 
- To chyba niemożliwe – stwierdził Poldek. 
- A właśnie, że tak ma być. Artystom, którzy odtworzyli po odbudowie zamku ten plafon, udało się oddać złudzenie, że pieniądze i korony spadają na wszystkich, którzy się znajdują w tym pomieszczeniu. 
- Żeby to było prawdziwe – skrzywił się Poldek, ale Miśka patrzyła na sufit z podziwem. 
- Przechodząc przez drzwi do trzeciej antyszamby, Sali Rycerskiej, czyli Przedpokoju Senatorskiego popatrzcie na klamki. 
- Syrenki! – zachwyciła się Miśka, Poldek zaś pokazywał palcem posąg Sławy z… maseczką na twarzy. 
- Cóż, mamy pandemię. To taki żart pracowników muzeum przypominający o konieczności noszenia masek. 
Poldek przyjął to do wiadomości i już przyglądał się popiersiom sławnych polskich hetmanów.
- Dziwne mają fryzury – skrzywił się. 
- Taka była wtedy moda – powiedziałem. – O te warkoczyki, to moda na Kozaka. 
- Ale ich dużo – powiedziała Miśka. 
- Tak. Te rzeźby to portrety sławnych hetmanów, a te namalowane pod sufitem, to portrety polskich uczonych. Kto znajdzie Mikołaja Kopernika? 
Bliźniaki zaczęły się rozglądać. Pierwsza była Misia. Palce pokazała portret wiszący nad wielkim posągiem starca z globem ziemskim na plecach i kosą. 
- Brawo, Misia! 
- A ten starzec, to kto? – Poldek udawał, że się nie przejął przegraną.
- To postać Kronosa, czyli greckiego boga czasu. Przypominał królewskim gościom, że czas nieubłaganie biegnie. 
A po co są te rzymskie cyfry na globusie? 
- To są godziny. W środku tej kuli kryje się bowiem mechanizm zegara. Obracała się ta całą obręcz z cyframi, a nieruchoma kosa wskazywała godzinę. 
- Nie chodzi – powiedział rozczarowany Poldek, spojrzawszy na zegarek. 
- Ma już ponad dwieście lat, wiec ma prawo – próbowałem usprawiedliwić nieczynne dzieło mistrza Franciszka Gugenmusa, nadwornego speca od królewskich zegarów. 
- Na tym obrazie jest chyba Sobieski – zakrzyknęła Miśka. – Poznaję go po wąsach. 
- Są to obrazy przedstawiające ważne momenty z historii Polski, z czasów różnych królów. Stanisław August chciał, aby jego goście przypomnieli sobie, że kiedyś Polska była wielkim europejskim mocarstwem. Chciał ich przekonać, ze wspólnym wysiłkiem, „za przykładem i radą” tych żyjących ciągle w ich pamięci wielkich wodzów – Koniecpolskiego, Żółkiewskiego, Czarnieckiego i innych, uda się tego dokonać.
Rozejrzałem się jeszcze raz po wielkiej sali. 
- Zauważyliście, że w każdej antyszambrze goście czekając na audiencję byli „bombardowani” różnymi historiami, które miały ich zmotywować do działania rękę w rękę z królem. I tacy pełni entuzjazmu przechodzili do sali tronowej. 
Stanąłem w drzwiach i rzekłem patrząc na dzieci: 
- Jego Królewska Mość oczekuje!
Anrzej Papliński
Foto: Sabina Chyla i Andrzej Papliński

Zapraszamy do czytania poprzednich podpowiadanek:

JAK TO Z SYRENKĄ BYŁO...

Chodzicie z dziećmi po mieście. Po drodze mijacie ulice, place, pomniki. Czasem może któreś z dzieci rzuci pytanie na ich temat...

SYRENKA Z KATEDRY

[17.07.2020] Szliśmy ulicą Świętojańską. Miśka i Poldek, jak zwykle, ciągnęli mnie do ich ulubionych lodów...

CHRYSTUS OD FARY

[24.07.2020] Lody lodami, ale w końcu znaleźliśmy się w środku katedry św. Jana. Przeszliśmy obok kaplicy – mauzoleum kardynała Stefana Wyszyńskiego i poszliśmy w kierunku kaplicy Baryczkowskiej...

JAK TO Z GOLIATEM BYŁO...

[31.07.2020] Obeszliśmy katedrę i, idąc wzdłuż murów kościoła, kierowaliśmy się ku Kanonii. Nagle Miśka, która szła pierwsza, zatrzymała się ...

LATARNIE NA DACHACH...

[7.08.2020] Ruszyliśmy szukać wielkiego stawiacza min. Żeby wyjść poza mury obronne miasta musieliśmy przejść przez rynek....

BRAMA BRAMIE...

[14.08.2020] Wyszliśmy z rynku i ulicą Nowomiejską ruszyliśmy w stronę barbakanu. Zatrzymałem się tuż przed nim...

O MAŁYCH ŻOŁNIERZACH 

[21.08.2020] Przed nami, na tle murów obronnych odcinała się niewielka sylwetka. Podeszliśmy bliżej. Na cokole stał mały chłopiec okryty panterką...

POGODA NA ULICY PIWNEJ

[29.08.2020] Weszliśmy w ulicę Wąski Dunaj, po minucie minęliśmy po lewej stronie Szeroki Dunaj, który kiedyś odgrywał również rolę rynku...

STAROMIEJSKIE GOŁĘBIE

[4.09.2020] Ulicą Piwną poszliśmy w kierunku placu Zamkowego. Po drodze minęliśmy kamienicę, w której kiedyś mieszkał aktor...

PIWNA CZY TO PTASIA

[12.09.2020] Szukaliśmy na ulicy Piwnej ptasiej mamy z jej dziećmi. Jak szliśmy w stronę gołębi, widziałam orła, ale czy był z pisklętami...

FRYCEK NA COKOLE

[18.09.2020] Alejami Ujazdowskimi szliśmy w stronę głównej bramy parku łazienkowskiego. ...

DLACZEGO NIE TUTAJ

[25.09.2020] Miałem już zamiar odejść od pomnika Fryderyka Chopina, ale Poldek zatrzymał mnie krótką uwagą...

ORANŻERIA CZY GALERIA? 

 Skierowaliśmy się w stronę schodów prowadzących na dół, na tyły Starej Pomarańczarni.

MALOWANY TEATR

- Szukajcie otwartych drzwi – poradziłem dzieciom, gdy zaczęły się rozglądać za zapowiedzianą niespodzianką. 

NO, CO Z TĄ NAZWĄ?

Okazało się, że gofry muszą chwilę poczekać. Po drodze zobaczyliśmy okrągły domek z kolumnami przy wejściu...

DOOKOŁA WODY

Bliźniaki oblizywały się po zjedzonych gofrach, ja płaciłem rachunek, a wokół kręciły się gromadki wróbli kłócących się o okruchy z ciastek...

PRZED PAŁACEM

Szliśmy szeroką alejką w kierunku mostka. Pałac pojawiał się i znikał między gałęziami drzew rosnących nad stawem. Tuż przed mostem odezwałem się tajemniczo zniżając głos...

KARMIĆ I NIE SZKODZIĆ!

Siedzieliśmy na ławce nad brzegiem stawu. Ja kontemplując piękną powierzchnię wody błyszczącą od promieni słonecznych, bliźniaki klikając w swoich „piekielnych maszynkach”...

CO MA KOLEJ DO OBRUSA?

Co ma starożytna Grecja do obecnej kolei? Czym była droga żelazna? Czemu szyny mają taki a nie inny rozstaw? Miśka i Poldek na tropie kolejowych tajemnic.

A GDZIE TEN DWORZEC?

Przyglądałem się Poldkowi. Wyraźnie coś go intrygowało. I rzeczywiście… za chwile wszystkie wątpliwości miały się rozwiać...

JAK TO Z CZASEM BYŁO

Czy pociągi zawsze jeździły po dwóch torach? Jak liczono czas w podróży transsyberyjskiej? Poldek i Misia zgłębiają problem względność czasu.

POCIĄGOWA MATEMATYKA

Czy oglądając parowozy można zajmować się szyframi? Okazuje się, że można. Poznajcie wybitnych deszyfrantów, Miśkę i Poldka. 

PODPOWIADANKI:
NAJWYŻSZY CZY NIE?

Tym razem Misia i Poldek muszą się zmierzyć z zagadką, który budynek w Polsce jest najwyższy. Wbrew pozorom odpowiedź wcale nie jest jednoznaczna.

PODPOWIADANKI:
ARRASY CZY GOBELINY?

Czy w Zamku Królewskim można spotkać okrutne gobliny? Tym razem, Miśka i Poldek, uciekając przed burzą szukają schronienia w siedzibie króla Stasia...

Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 354774